Królowa Beskidów – Babia Góra z Przełęczy Krowiarki przez Sokolicę

Babią Górę planowaliśmy zdobyć już od dawna. Nasz synuś pokazuje zawsze, kiedy jesteśmy w górach Diablak paluszkiem i mówi: „To nasza GÓRA! Kiedy na nią pójdziemy?” W końcu trzeba było spełnić marzenie syna. Mimo wątpliwości: czy damy radę dotrzeć na szczyt z naszym czterolatkiem, spróbowaliśmy! Jesteśmy dumni, ponieważ Syn pokonał całą trasę na górę na własnych nogach. Muszę przyznać, że była to niezapomniana przygoda. Widoki, jak i sama trasa robią wrażenie.

Trasa: Przełęcz Krowiarki (czerwony szlak) – Sokolica – Kępa – Gówniak – Babia Góra / Diablak – powrót tym samym szlakiem

Dystans: 10.61 km

Czas trwania: 5:20 h (z dzieckiem)

Minimalne wzniesienie: 1050 m

Maksymalne wzniesienie: 1764 m

Parametry z aplikacji endomondo

Jest to pierwszy szczyt zdobyty w akcji ZDOBYWAMY SZCZYTY DLA HOSPICJUM. Więcej informacji o akcji znajdziesz w moim wpisie  http://szlakowe.pl/zdobywamy-szczyty-dla-hospicjum-pio-w-pszczynie/

Oczywiście (jak co weekend) pobudka z samego rana, tym razem wystarczyło o 5:00, ponieważ do Przełęczy Krowiarki do pokonania mamy z Bielska – Białej około 80 km. Kierujemy się na Zawoję. Drogi mimo początku tygodnia bez korków.  Docieramy na  parking przy Przełęczy Krowiarka, który jest położony dość wysoko, bo 1012 m n.p.m.

W tym momencie na Babią Górę mamy do pokonania przewyżenie mierzące około 700 m. Parking jest płatny – 15 zł za cały dzień postoju. Miejsc parkingowych jest tu naprawdę sporo,  mimo wczesnej pory oraz początku tygodnia większość z nich jest zajęta. Po prawej stronie znajduje się drewniana budka z pamiątkami, w której zakupimy również bilety do Babiogórskiego Parku Narodowego. Duży plus za to, że nie są to typowe kasy biletowe – takie jak np. na Morskie Oko.

Parking – Przełęcz Krowiarki

Bilet do Babiogórskiego Parku Narodowego kosztuje 5 zł normalny, a ulgowy 2.50 zł. Bilety, to nie jakiś wydrukowany świstek, tylko piękne pocztówki, które są wspaniałą pamiątką wizyty na Babiej Górze.

Bilety Babiogórskiego Parku Narodowego

Zaraz przy parkingu, po lewej stronie znajduje się wejście na czerwony szlak, prowadzący przez las na szczyt Babiej Góry.  Według drogowskazu do szczytu jest dwie i pół godziny. Ku naszemu zaskoczeniu początek szlaku to ‚ala schody’ – drewniano / kamienne. Moje pierwsze skojarzenie: wyglądają jak stare, opuszczone, drewniane tory. Droga od razu zaczynamy piąć się w górę. Momentami podejścia są strome. Droga jest dość mozolna. Rano było wilgotno, więc podłoże było dość śliskie. Nie brakowało również porannych mgieł. Pierwsze ‚schodki’ ciągną się przez około 500 metrów. Nie ma się jednak co cieszyć po ich zakończeniu, ponieważ po pokonaniu 200 metrów ponownie wchodzimy na drewniano / kamienną konstrukcję.

Drewniano / kamienne ‚schody’ na szlaku

Dopiero po przejściu 1.40 km (od parkingu) kończy się nasza przygoda ze ‚schodkami’. Jesteśmy coraz bliżej pierwszego szczytu na naszym szlaku – Sokolicy. Do pokonania zostało nam już tylko 120 metrów.

Sokolica 1367 m n.p.m.

Docieramy do najniższego szczytu w paśmie Babiej Góry. Na szczycie Sokolicy znajduje się platforma widokowa usytuowana na kilkunasto metrowym urwisku skalnym. Jest to idealne miejsce na pierwszy przystanek. Znajdują się tu ławeczki, można śmiało odpocząć. Przy dobrej widoczności można podziwiać stąd samą Babią Górę, szczyty Beskidu Śląskiego, Pasmo Jałowieckie, Polic, Beskid Mały, Beskid Makowski i Zawoję. W dniu naszej wycieczki było mglisto, widoki były mocno ograniczone. Ale dzięki temu, było naprawdę magicznie…

Na szczycie Sokolicy widnieje tablica informująca nas o terenie występowania żmij. Na szczęście, my nie spotkaliśmy żadnej na swojej drodze.

Platforma widokowa na Sokolicy

Widok z platformy na Sokolicy w dniu naszej wycieczki

Zdjęcie zrobione w drodze powrotnej – nieco lepsza widoczność na Sokolicy

Po krótkim odpoczynku schodzimy z platformy widokowej i ruszamy dalej przed siebie. Drogowskaz wskazuje nam jeszcze 1 h 30 min drogi do Babiej Góry.  Następnym naszym celem jest szczyt o nazwie Kępa. Przed nami znowu do pokonania ‚ala schody’, tym razem skalne (bez drewnianej konstrukcji).

Kolejne schody na szlaku

Wchodzimy w tunel, prowadzący między gęstą kosodrzewiną. Jest zielono, bardzo zielono i przyjemnie… mimo licznych podejść na tym odcinku. Momentami jest naprawdę wąsko na szlaku. Turystów jest sporo,  czasem trzeba maszerować gęsiego, czasem przy wymijaniu ustępować pierwszeństwa.

Schody między kosodrzewiną

Tunel w kosodrzewinie

Tak sobie maszerujemy… to po schodach, to w gęstych tunelach z kosodrzewiny… Mamy za sobą 2.30 km naszej wędrówki. Docieramy na kolejny szczyt o nazwie Kępa.

KĘPA 1521 m n.p.m.

Szczyt znajduje się pomiędzy Gówniakiem, a Sokolicą. Tu również znajduje się platforma widokowa. Niestety nie mieliśmy na tyle szczęścia, aby podziwiać rozciągającą się tu panoramę. Gęsta mgła uniemożliwiała zobaczenie czegokolwiek na horyzoncie. Odpoczywamy chwilkę i po krótkim przystanku ruszamy w dalszą drogę.

Idąc w kierunku Diablaka mamy do pokonania wypłaszczenie mierzące 300 m długości zwane Zarubanym. Ruszamy dalej szlakiem biegnącym między kosodrzewiną.

Ludzie we mgle…

Mglisto…

Zaczynają się skalne, momentami bardzo strome podejścia. Mamy do pokonania kilka takich ‚górek’ na szlaku. Ma to swój urok. Miałam wrażenie, że te ‚górki’ nigdy się nie skończą. Jedna, druga, trzecia… piąta…

Gówniak 1617 m n.p.m.

Docieramy na Gówniak, inaczej nazywany Wołowe Skałki. Przed nami najbardziej skalne wzniesienie na szlaku (widoczne na zdjęciu), zwane rumowiskiem Babiej Góry. Na tym odcinku warto zachować ostrożność. Z rumowiska rozciągają się niczego sobie widoczki.

Idąc dalej szlakiem mamy do pokonania jeszcze dwa wypłaszczenia. Jest to Mały Garb Niżni położony na wysokości 1660 m oraz Mały Garb Wyżni 1675 m. Ten odcinek trasy robi naprawdę duże wrażenie 🙂

Co za przestrzeń, co za wysokość…

Mamy już tylko do pokonania przełęcz w masywie Babiej Góry noszącą nazwę Siodło Bończy leżące na wysokości 1715 m.

BABIA GÓRA / DIABLAK 1725 m n.p.m.

Po przejściu 4.90 km (od Przełęczy Krowiarki) osiągamy szczyt KRÓLOWEJ BESKIDÓW. Satysfakcja, radość ze zdobycia szczytu jest nie do opisania. Niesamowite jest jak diametralnie, w krótkim czasie zmienia się tu pogoda. Po dotarciu na Diablak mogliśmy nacieszyć oczy widokami, jednak po kilku minutach wszystko zalało się gęstą mgłą. Mieliśmy dużo szczęścia 🙂 Nie biorąc pod uwagę Tatr, Diablak jest najwyższym szczytem w Polsce. Jako ciekawostkę dodam, że jest zaliczany do Korony Gór Polski. Ze szczytu możemy podziwiać między innymi: Beskid Żywiecki, Kotlinę Orawską, a przy idealnej widoczności Tatry.

Odpoczęliśmy chwilkę za skalnym murkiem, który idealnie ochraniał nas przed wiatrem. Pełnił funkcję parawanu 😉 Zrobiliśmy kilka ostatnich, wspólnych zdjęć i ruszyliśmy w drogę powrotną. Nasz syn był wyraźnie zmęczony, nie chcieliśmy Go dłużej męczyć. W końcu przed nami niełatwe zejście do Przełęczy Krowiarki. Trzeba liczyć się z tym, że momentami będzie bardzo stromo.

Podsumowanie

Szlak z Przełęczy Krowiarki na Babią Górę jest bardzo różnorodny – CIEKAWY. Nie brakuje skalnych podejść, schodów oraz tuneli z kosodrzewiny. Nie ma miejsca na nudę. Przechodząc tą trasę po raz pierwszy jest się na ogromnych emocjach jeszcze przez kilka kolejnych dni. Trasa, widoki – robią wrażenie. Nie dziwię się już, dlaczego ludzie ciągną na Diablak kilka razy w roku. Nam udało się wrócić na szlak 28 września. I wiecie co? Mieliśmy okazję zobaczyć pierwszy w tym roku śnieg 🙂 W najbliższym czasie mamy zamiar zdobyć Babią Górę od strony słowackiej. 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

[+] Zaazu Emoticons