Tym razem zabiorę Was na wycieczkę w masyw Babiej Góry. Odwiedzimy Małą Babią Górę, zwaną także Cyl. To piąty co do wysokości szczyt w polskich Beskidach – po Królowej, czyli Babiej Górze, Gówniaku, Kępie oraz Pilsku. Z opisu dowiecie się między innymi, co czeka Was na zielonym szlaku z Zawoi Markowe, zajrzymy do Schroniska na Markowych Szczawinach, poznacie niezwykłe zjawisko optyczne – Widmo Brockenu, które mieliśmy szczęście obserwować podczas tej wyprawy, a także odkryjecie kolejne miejsce w Beskidzie Żywieckim, oferujące przy dobrej pogodzie wspaniały widok na Tatry. Trasę przeszliśmy z czteroletnim dzieckiem. Bez wątpienia była to jedna z bardziej magicznych górskich wypraw w naszym życiu. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że przy odrobinie szczęścia do pogody nie trzeba jechać daleko, by przeżyć wyjątkową przygodę.
Trasa: Zawoja Markowe (szlak zielony) – Kolista Polana – Schronisko PTTK Markowe Szczawiny (szlak czerwony) – Przełęcz Brona (szlak zielony / szlak niebieski) – Mała Babia Góra – powrót tą samą trasą
Dystans: około 12,40 km*
Czas trwania: około 5 h* (samo przejście z czteroletnim dzieckiem)
Minimalne wzniesienie: 750 m
Maksymalne wzniesienie: 1556 m
*w obie strony
Parametry z aplikacji endomondo
Markowe Szczawiny parking
Około 8:30 dojeżdżamy do Zawoi Markowe. Samochód zostawiamy na niemal pustym parkingu, który prawdopodobnie jest płatny jedynie w sezonie. Znajdują się tu parkometry, jednak w dniu naszej wycieczki były wyłączone. Wstęp do Babiogórskiego Parku Narodowego kosztuje 8 zł (normalny) lub 4 zł (ulgowy).

Od parkingu ruszamy zielonym szlakiem, prowadzącym szeroką i przyjemną leśną drogą. Wędrówce towarzyszy szum potoku, który dodaje trasie uroku. Powietrze jest wilgotne, a zapach lasu wyjątkowo intensywny. Tędy przebiega również zielony szlak rowerowy.
Po przebyciu 1,75 km docieramy do drewnianej wiaty, przy której stoi drogowskaz informujący, że do Schroniska PTTK na Markowych Szczawinach powinniśmy dojść w ciągu godziny. W tym miejscu kończy się zielony szlak rowerowy. Przy drogowskazie skręcamy w lewo.
Wciąż idziemy szeroką, leśną drogą. Po chwili zielony szlak wreszcie zaczyna piąć się w górę. Na trasie spotykamy pierwszą turystkę – starszą, bardzo elegancką panią, która zdradza nam, że przyjechała do Zawoi, by sprawdzić swoje możliwości w trudniejszym terenie. Jesteśmy pełni podziwu dla jej determinacji.
Po przebyciu 2,35 km docieramy do drewnianego mostku, przy którym nasze zielone znaki odbijają w prawo. Muszę przyznać, że szlak jest bardzo dobrze oznakowany – nie sposób się tu zgubić. Kończy się szeroka droga, a zaczyna typowa dla Babiogórskiego Parku Narodowego górska ścieżka. Od tego momentu wspinamy się kamiennymi schodami. Na szlaku jest mokro, a co za tym idzie? Jest bardzo ślisko.
Na 2,53 kilometrze nasz syn dostrzega na drzewie znak z wykrzyknikiem, informujący, że zielony szlak lada moment skręca w prawo. Przez chwilę idziemy jeszcze leśną drogą, która po chwili zamienia się w schody – długie, kamienne, jakby bez końca. Dzięki nim szybko nabieramy wysokości i z każdym krokiem zbliżamy się do naszego pierwszego celu – Schroniska na Markowych Szczawinach.
Na tym odcinku ponownie spotykamy elegancką panią, którą mijaliśmy wcześniej. Tym razem dzieli się z nami swoją historią – właśnie obchodzi 68. urodziny i postanowiła uczcić je filiżanką herbaty w schronisku. Z dumą pokazuje pieczątkę odbitą na dłoni – dowód tej wyjątkowej wyprawy dla męża. Jej opowieść naprawdę mnie wzruszyła. Mam nadzieję, że kiedyś sama będę równie zdeterminowana i pozytywnie szalona 😎 jak ta niezwykła kobieta.
Aplikacja pokazuje, że od parkingu przeszliśmy już 3,5 km – na chwilę żegnamy się więc ze schodami. Wychodzimy na polanę, z której roztacza się widok na ośnieżoną Babią Górę. W tym miejscu dołącza do nas czarny szlak turystyczny z Zawoi Lajkonik. Przed nami ostatni odcinek do pokonania – ponownie schody.

Schronisko Markowe Szczawiny
Po niespełna 4 kilometrach (3,9 km) docieramy do Schroniska PTTK na Markowych Szczawinach, położonego na Polanie Markowe Szczawiny, około 1180 m n.p.m. Odpoczywamy chwilę na ławce przed schroniskiem, a nasz syn namawia nas, żeby zajrzeć do środka.
W schronisku było pusto. W ofercie znajdują się zarówno dania obiadowe, jak i przekąski barowe, a w bufecie można kupić również pamiątki. Ceny, jak na beskidzkie schronisko, są rozsądne – przykładowo żurek z chlebem kosztuje 12 zł, a frytki 8 zł. Za odznakę turystyczną Babiogórskiego Parku Narodowego dla synka płacimy standardowo 12 zł.
Schronisko dysponuje 55 miejscami noclegowymi, w tym pokojami z łazienkami. Zimą można tu także wypożyczyć sprzęt, m.in. rakiety śnieżne i raczki.
Schronisko Markowe Szczawiny adres
Schronisko Górskie PTTK Markowe Szczawiny
34 – 222 Zawoja, tel. 33 877 51 05, e-mail: markowe.szczawiny@op.pl
Do tej pory pokonaliśmy 500 metrów przewyższenia. Przed nami jeszcze około 200 metrów w górę. Z drogowskazu dowiadujemy się, że do Przełęczy Brona czerwonym szlakiem (Głównym Szlakiem Beskidzkim) mamy około 30 minut drogi.
Ten odcinek to kamienny chodnik prowadzący stromo w górę. Spotykamy turystę schodzącego w dół, który informuje nas, że niestety „u góry” nic nie widać. Nie poddajemy się jednak i pełni nadziei kontynuujemy wspinaczkę. W dalszej części wpisu zobaczycie, jak diametralnie zmieniają się warunki w górach.
4,90 km – zaczyna się bardzo strome, miejscami oblodzone podejście, które po 230 metrach (na 5,13 km) wyprowadza nas na Przełęcz Brona.
Przełęcz Brona
Przełęcz Brona położona jest na wysokości 1408 m n.p.m. Przebiega przez nią granica polsko-słowacka. Znajduje się tu taras widokowy, z którego można podziwiać Zawoję oraz Beskidy. W dniu naszej wycieczki widoczność była mocno ograniczona przez spektakl tańczących chmur, ale i tak byliśmy zachwyceni! Doskonale widać stąd Królową Beskidów – Babią Górę, na którą można się udać czerwono-zielonym szlakiem (ok. 1 godziny), oraz nasz cel – Małą Babią Górę. Na miejscu są także ławeczki, idealne na krótki odpoczynek.
Po krótkim odpoczynku ruszamy dalej. Od przełęczy wspinamy się stromo między kosodrzewiną. Od czasu do czasu odwracamy się, by spojrzeć jeszcze na Przełęcz Brona.
Przejście szlakiem zielonym/niebieskim z Przełęczy Brona aż do samej Małej Babiej Góry było najciekawszym i najbardziej magicznym odcinkiem całej trasy. Warunki były tak niezwykłe, że trudno je opisać słowami: połączenie wszystkich pór roku w jednej chwili – silny wiatr, palące słońce, morze chmur, Widmo Brockenu oraz widok na ośnieżone Tatry…💙
Widmo Brockenu w Beskidach
Zjawisko Brockenu spotyka się głównie w wyższych partiach gór. W Polsce największe szanse na jego zobaczenie są w Tatrach, jednak my mieliśmy niewyobrażalne szczęście obserwować to niezwykłe zjawisko optyczne w Beskidzie Żywieckim. Trafiliśmy na idealne warunki – słońce i nisko położoną mgłę. Poza cieniem w chmurze poniżej nas udało nam się dostrzec również Glorię – kolorową tęczę oplatającą cień.
Legenda głosi, że osoba, która doświadczy Widma Brockenu, umrze w górach. Jest jednak sposób, aby odczynić zaklęcie: trzeba zobaczyć zjawisko trzy razy. Na pewno nie będzie to łatwe do zrealizowania…
Z każdym krokiem coraz wyraźniej widać szczyt Małej Babiej Góry. To, co dzieje się na niebie, po prostu zachwyca. Przed nami jeszcze jedno podejście i osiągniemy cel.
Mała Babia Góra (Cyl)
Aplikacja pokazuje, że od parkingu w Zawoi Markowe przeszliśmy już 6 km. Stajemy na szczycie Małej Babiej Góry – 1517 m n.p.m. Jesteśmy tu całkiem sami. Szczyt jest trawiasty, co sprawia, że stanowi doskonały punkt widokowy na Beskidy (Babia Góra na wyciągnięcie ręki), Tatry oraz Małą Fatrę. W oczy rzucają się liczne kępy kosodrzewiny. W dniu naszej wycieczki nisko położone chmury tworzyły tzw. morze chmur – widok naprawdę zapiera dech w piersiach. Zresztą… zobaczcie sami.
Zamieszczam jeszcze zdjęcia z Małej Babiej Góry, wykonanych w kierunku Przełęczy Brona oraz Babiej Góry.
Do Zawoi Markowe ze szczytu Małej Babiej Góry schodziliśmy tym samym szlakiem. Z każdą minutą robiło się coraz zimniej, a przed nami czekało sporo stromych zejść. Dodatkowo w dniu naszej wycieczki było bardzo ślisko. Jeśli lubicie wędrować z kijkami, tutaj na pewno się przydadzą. Na Małą Babią Górę planujemy wrócić jeszcze tej jesieni. Czy tym razem dopiszą nam równie sprzyjające warunki?
Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic
Zdobywamy szczyty dla Hospicjum 2018
















































































Super opisujesz wasze wycieczki, my również zdobywamy szczyty z naszymi dziećmi ( 9 lat i 3 latka) . Ostatnio zdobyliśmy Śnieżnik, Skrzyczne, Wielką Racze wszystkie szczyty junior sam zdobywa , bez pomocy, na swoich nóżkach a zaczęliśmy gdy miał 2 latka. Również kocham góry i sport tzn bieganie. Pozdrawiamy
Gratulacje dla Synka oraz dla Was, że zabieracie Pociechy na szlak ❤ Wspaniale jest dzielić swoje pasje z dziećmi 🙂 W dobie komputerów i tabletów warto pokazać Maluchom inne sposoby na miłe, a przede wszystkim aktywne spędzanie czasu – góry, las… Trzymam kciuki za kolejne szczyty! Dziękuję za komentarz, pozdrawiam serdecznie Ciebie oraz całą Twoją Rodzinkę.
Cyl nie jest trzecim najwyższym szczytem, po Babiej Górze są Wołowe Skałki, a następnie Pilsko.
Dziękuje za wyczerpującą relację. Zamierzam iśc tam zimą. Ale od siebie polecam pętlę przez Pilsko i Korbielów. Chata Zbójców koniecznie do odwiedzenia.