Początek listopada, wspaniała pogoda i dzień wolny od pracy, nie mogliśmy tego zmarnować, więc ruszyliśmy w góry. W Tatrach w ostatnich dniach sporo szlaków było zamkniętych z powodu silnego wiatru, który połamał drzewa, dlatego tym razem postawiliśmy na Pieniny. Szczególnie że wiążą się z nimi nasze piękne wspomnienia – wiosną odwiedziliśmy Pieniny Spiskie, a tym razem padło na Pieniny Małe. Naszym celem był najwyższy szczyt Pienin, zaliczany do Korony Gór Polski – Wysoka, inaczej Wysokie Skałki. Wymagało to wczesnego wyjazdu z domu, wyruszyliśmy już o 2:30 w nocy. Na szczęście nasz syn jest przyzwyczajony do tak wczesnych pobudek i nie protestuje – chętnie wskakuje w górskie buty i gotowy jest na kolejną przygodę. A ta trasa to prawdziwy raj dla dzieci, mam tu na myśli przede wszystkim przejście przez malowniczy Wąwóz Homole, o którym opowiem w dalszej części wpisu.
Trasa: Jaworki –Wąwóz Homole (szlak zielony) – Punkt widokowy – Polana pod Wysoką – Przełęcz Kapralowa Wysoka (szlak niebieski) – Wysoka (Wysokie Skałki) – powrót tą samą trasą
Dystans: około 9 km*
Czas przejścia: około 5 h*
Minimalne wzniesienie: 560 m
Maksymalne wzniesienie: 1050 m
*w obie strony
Spodziewaliśmy się korków, a tu miłe zaskoczenie – drogi były przejezdne. Wyjątkowo szybko pokonaliśmy trasę z Bielska-Białej do wsi Jaworki, położonej niedaleko Szczawnicy. Po drodze mogliśmy podziwiać wschodzące słońce, a miejscami towarzyszyły nam poranne mgły. Mimo niewyspania i zmęczenia, dzień zapowiadał się fantastycznie.
Kierujemy się drogą wojewódzką nr 969 na trasie Nowy Targ – Stary Sącz i przejeżdżamy przez wieś Kluszkowce, która za każdym razem wzbudza mój zachwyt. Tym razem ukazał się nam widok, który na zawsze pozostanie w moim sercu. Idealna widoczność i poranne mgły – tak gęste, że trudno je opisać słowami. Błękit nieba, jesienne barwy i Tatry…
Jaworki parking, Wąwóz Homole
Do Jaworek dojeżdżamy o godzinie 8:00. Po drodze mijamy kilka parkingów, niestety wszystkie są zamknięte. Przejeżdżamy obok wejścia do Wąwozu Homole, a po około 300 metrach naszym oczom ukazuje się Parking pod Dębem, znajdujący się na prywatnej posesji. Bez wahania wjeżdżamy przez otwartą bramę i parkujemy samochód. Opłata za cały dzień postoju wynosi 10 zł – bardzo dobra cena jak na te okolice. Poniżej zamieszczam zdjęcie z cennikiem.

Ubieramy plecaki, przechodzimy przez jezdnię i cofamy się wspomniane wcześniej 300 metrów, po czym skręcamy w lewo. Naszym oczom ukazuje się kasa Rezerwatu Przyrody Wąwóz Homole.
Wąwóz Homole
Mijamy nieczynną kasę Pienińskiego Parku Narodowego – najwyraźniej w listopadzie nie pobiera się opłat za wejście do wąwozu. Od tego momentu wchodzimy na ścieżkę przyrodniczą. Długość trasy prowadzącej przez Wąwóz Homole wynosi około 800 metrów. Podczas naszej wycieczki przejdziemy przez dwa rezerwaty przyrody: najpierw przez Rezerwat Przyrody Wąwóz Homole, a następnie przez Rezerwat Przyrody „Wysokie Skałki”. Zaraz za kasą przechodzimy przez pierwszy drewniany mostek, a naszym oczom ukazują się wysokie, wapienne ściany skalne otaczające wąwóz.
Tak jak na parkingach, tak i w Wąwozie Homole panowała cisza i pustki. Byliśmy zaskoczeni, bo słyszeliśmy, że jest to bardzo oblegane miejsce przez turystów. Na razie mieliśmy szlak całkowicie dla siebie. Z całego serca polecam przejście wąwozu z dziećmi – to prawdziwa atrakcja dla małych turystów. Liczne mostki (drewniane i metalowe) oraz schody prowadzące nad potokiem Kamionka lub w jego sąsiedztwie pozwalają podziwiać pstrągi i wspaniałe kaskady wodne, które dodatkowo upiększają to miejsce. Szkoda, że większość liści już opadła – oczami wyobraźni widziałam wąwóz w pełnych jesiennych barwach. Jest dopiero godzina 8:00, powietrze jest wilgotne, a na szlaku zalega błoto, przez co miejscami robi się ślisko. Oczywiście nam to wcale nie przeszkadza, takie warunki dodają szlaku uroku i adrenaliny.
Szczerze mówiąc, próbowałam notować, kiedy mijamy mostek, a kiedy pokonujemy schody, ale szybko uznałam, że to nie ma sensu. W Wąwozie Homole co kawałek trzeba pokonywać mostki i schody, i to właśnie czyni tę trasę tak atrakcyjną.
Garstka dodatkowych informacji o Wąwozie Homole – prosto ze szlaku.
Wychodzimy z lasku prosto na niewielką polanę. Przejście całego wąwozu, łącznie z przerwami na zabawę, zajęło nam 1 godzinę i 40 minut.
Dubantowska Polana
Dubantowska Polana położona jest na około 640 m n.p.m. i porośnięta trawą. Znajdują się na niej stoliki z ławkami, zapewne w sezonie odpoczywa tu wielu turystów po przejściu wąwozu. My również zatrzymujemy się na krótką chwilę – ku naszemu szczęściu, polana jest całkiem pusta.
Kamienne Księgi na Polanie Dubantowskiej
W oczy rzucają się kamienne bloki ustawione na Polanie Dubantowskiej, tuż przy wyjściu z lasu. Okazują się one Kamiennymi Księgami, które mają swoją własną legendę. Głosi ona, że w księgach zapisane są losy ludzkości. Według opowieści, dotychczas udało się je odczytać tylko jednej osobie – popowi, któremu niestety odebrało mowę. Ludzie wierzą, że Pan Bóg za wszelką cenę nie chciał, aby ludzkość dowiedziała się, co ją czeka.
Po krótkim odpoczynku ruszamy dalej. Po 1,7 km od parkingu mijamy kolejny, drewniany mostek. Następnie kierujemy się kamiennym chodnikiem prowadzącym przez lasek.
Po chwili wychodzimy z lasu na polankę. W planach mieliśmy od razu ruszyć w stronę Wysokiej, ale zauważyliśmy drogowskaz zachęcający do odwiedzenia punktu widokowego. Bez wahania zdecydowaliśmy się tam pójść. Trzeba pokonać około 200 metrów dość stromym podejściem. Stromizna nie stanowiła problemu, natomiast wyzwaniem było zalegające błoto, przez które było bardzo ślisko. Na szczęście mąż zabrał kijki z samochodu, bez nich pewnie niejednokrotnie byśmy się przewrócili. Tyle błota na butach jeszcze nigdy nie miałam!
Jemiriskowe Skałki
Jako ciekawostkę dodam, że tuż na początku podejścia mijamy Jemiriskowe Skałki.
Po pokonaniu błotnistego i stromego podejścia docieramy do punktu widokowego. Od razu przyznam, że trud wspinaczki przez błoto w pełni się opłacił.
Punkt widokowy
Na miejscu turyści mają do dyspozycji wiatę ze stolikiem i ławeczkami (wybudowaną w 2018 roku) oraz teleskop, z którego można skorzystać po wrzuceniu 2-złotowej monety. Rozciąga się stąd imponująca panorama – od szczytu Wysokiego Wierchu w Małych Pieninach, przez Trzy Korony, Jarmutę, Lubań, Makowicę, Bereśnik, Dzwonkówkę, Gabańkę, Kuni Wierch, Skałkę, Stary Wierch, Przechybę, Wielką Przechybę, Świniarki, Złomisty Wierch, Radziejową, Pokrywisko, Wielki i Mały Rogacz, Flader, Syhlę, Hurcałki, Bereśnik, słowacki szczyt Okruhla, aż po Przełęcz Rozdziela w Beskidzie Sądeckim. Jesteśmy w tym urokliwym miejscu całkiem sami, mogąc w pełni nacieszyć się ciszą i spokojem.
Górna stacja Kolei Linowej Homole
Z punktu widokowego widać także górną stację Kolei Linowej Homole, położoną na stoku Bukowinek. Nie mieliśmy okazji z niej skorzystać, ale może kogoś zainteresuje ta atrakcja. Kolejka ma długość 621 metrów, a krzesełka są dwuosobowe. W sezonie zimowym miejsce to z pewnością tętni życiem i jest idealne dla miłośników sportów zimowych. Przede wszystkim jest łatwo dostępne, można podjechać samochodem niemal pod sam ośrodek.
Adres Górnej stacji Kolei Linowej:
Arena Narciarska JAWORKI – HOMOLE: Jaworki, ul. Zaskalskie 16 34-460 Szczawinica
Zaczyna wiać dość nieprzyjemny wiatr, więc decydujemy się wracać na szlak i kontynuować wędrówkę na Wysokie Skałki. Schodzimy – a właściwie zjeżdżamy – w dół po błotnistej górce. Podążamy za zielonymi znakami, cały czas prosto, szeroką, leśną drogą.
Polana pod Wysoką
Wchodzimy na obszerną, malowniczą polanę, na której rosną pojedyncze, rozłożyste drzewa, prezentujące się wspaniale. Z polany rozciągają się piękne widoki – m.in. na Wąwóz Homole, pasmo Radziejowej, szczyt Homole oraz na polany i pasma Małych Pienin. Szczególne zainteresowanie przyciąga skalisty wierzchołek Watriska (960 m n.p.m., Małe Pieniny), doskonale widoczny spod ruin bacówki.
Polana pod Wysoką – wiosna
Polana pod Wysoką wypas owiec

Na naszej drodze pojawia się drogowskaz informujący, że skręcając w lewo, po około 2 minutach dojdziemy do bazy namiotowej pod Wysoką. Można tam schronić się przed deszczem oraz napić ciepłej herbaty lub kawy. Z ciekawości postanawiamy podejść, aby zobaczyć bazę z bliska. Oczywiście w dniu naszej wycieczki była nieczynna.
Studencka Baza Namiotowa pod Wysoką
Baza namiotowa pod Wysoką położona jest na wysokości 762 m n.p.m. Funkcjonuje w okresie letnim, od 1 lipca do 31 sierpnia. Do dyspozycji turystów jest 70 miejsc noclegowych, a dodatkowo istnieje możliwość rozłożenia własnego namiotu. Na terenie bazy znajduje się drewniana wiata pełniąca funkcję kuchni polowej, prysznic polowy oraz toalety typu Toi Toi. Nie brakuje także stolików z ławkami i miejsca na ognisko. Nie mieliśmy okazji korzystać z noclegu w tej bazie, ale na pierwszy rzut oka wygląda bardzo schludnie.
Po chwili wracamy na szlak zielony i kontynuujemy wędrówkę, pnąc się wzdłuż polany. W oddali dostrzegamy ruiny, które od razu wzbudzają naszą ciekawość, więc decydujemy się podejść bliżej. Przy tablicy informującej, że wchodzimy do Rezerwatu Przyrody „WYSOKIE SKAŁKI”, zamiast iść prosto, podejściem z barierką w stronę Wysokiej, skręcamy w prawo. Po pokonaniu około 200 metrów docieramy na miejsce.
Ruiny Bacówki
Jak się okazuje, są to ruiny schroniska, które spłonęło w 1980 roku. Schronisko okazało się nietrafioną inwestycją. W 1974 roku bacówka została przejęta przez studentów, jednak ich próba reanimacji tego miejsca również zakończyła się niepowodzeniem. Przy ruinach można dostrzec kamienne koryta nawadniające. Na pierwszym zdjęciu widać wspomniany wcześniej skalisty, charakterystyczny wierzchołek Watriska, mierzący 960 m n.p.m.
Skorzystaliśmy z panującej przy ruinach ciszy – wspaniałe miejsce na krótki odpoczynek. Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy, więc musieliśmy kontynuować wędrówkę na Wysoką. Wchodzimy na kamienne podejście zabezpieczone barierką, która okazuje się bardzo pomocna przy schodzeniu. To bardzo stromy i niebezpieczny odcinek, ponieważ kamienie są śliskie – szczególnie problematyczne, gdy jest mokro.
Przełęcz Kapralowa Wysoka
Dochodzimy do Przełęczy Kapralowa Wysoka, położonej na wysokości 935 m n.p.m., całkowicie porośniętej lasem. To miejsce, w którym nasz zielony szlak łączy się z niebieskim. Od tego punktu, po pokonaniu 4,8 km, kontynuujemy wędrówkę niebieskimi znakami na szczyt Wysokie Skałki – według drogowskazu czeka nas jeszcze około 15 minut marszu. Na tym odcinku czeka nas kilka stromych podejść i schodów.
Dochodzimy do pierwszej, niewielkiej wychodni skalnej z barierką. Niestety widoczność w tym miejscu nie jest najlepsza. Mimo to, z uśmiechem na twarzy, kontynuujemy wędrówkę. Im bliżej szczytu, tym silniejszy staje się wiatr.
Ostatnie podejście na Wysokie Skałki również jest strome, ale nic nie cieszy tak bardzo, jak świadomość, że zaraz nasze stopy znajdą się na szczycie.
Wysoka Pieniny
Po pokonaniu ostatnich schodów stajemy na najwyższym szczycie polsko-słowackich Pienin – Wysokiej / Wysokie Skałki (Vysoké Skalky). Wita nas porywisty wiatr oraz grupka turystów. Na szczycie miejsca nie jest dużo. Znajduje się tu wychodnia skalna z barierkami, chroniąca przed stromymi urwiskami. Z tego punktu rozciągają się przepiękne widoki na Tatry, Babią Górę, Pasmo Radziejowej, Magurę Spiską, Góry Lewockie oraz Pieniny. Niestety, mimo że rano widoczność była idealna, po dotarciu na Wysoką Tatry tonęły w mlecznej mgle.
Mimo że spędziliśmy na szczycie sporo czasu, syn nie chciał z niego schodzić – Wysoka tak bardzo mu się spodobała. Najbardziej zachwycił go wiszący na barierce drewniany domek, oznaczony pieczątką KLUB ZDOBYWCÓW KORONY GÓR POLSKI 1997. Niestety, w domku nie było pieczątki, którą chcieliśmy wbić do książeczek akcji Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum.
Wiatr na Wysokiej był tak silny, że nie opłacało się zostawać dłużej. Nasz Namirek oczywiście był zawiedziony. Schodząc, obiecaliśmy mu zbudowanie podobnego domku – koniecznie z takim samym zamknięciem. Po powrocie do domu udaliśmy się do jednego ze sklepów budowlanych i zakupiliśmy potrzebne materiały. Tata miał pole do popisu, a wspólnymi siłami chłopaki stworzyli piękny domek, na którym nie zabrakło nalepki z akcji Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum.

Czas wracać do opisu trasy. Na parking wracaliśmy tym samym szlakiem. Zejście nie należało do łatwych, szczególnie odcinek od Wysokich Skałek do Polany pod Wysoką. Błoto sprawiało, że było bardzo ślisko – po raz kolejny przydatne okazały się kijki, dzięki którym zejście było znacznie bezpieczniejsze. Droga przez Wąwóz Homole w drodze powrotnej była równie przyjemna jak rano. Oczywiście nie obyło się bez kilku przystanków na rzucanie przez synka kamieni do potoku oraz puszczanie łódek z listków. Ponownie wąwóz był tylko dla nas, nie spotkaliśmy w nim żywej duszy. Mogliśmy w pełni rozkoszować się szumem potoku i nasłuchiwać odgłosów natury.
Szczerze polecam wycieczkę na Wysoką przez Wąwóz Homole. Na tym szlaku nie ma miejsca na nudę. Jesienią nie jest on tak oblegany jak w sezonie letnim, dzięki czemu można zaznać prawdziwego spokoju, rozkoszować się ciszą i naprawdę odpocząć – mimo niemałego wysiłku przy podejściu pod sam szczyt. Ogólnie warto wybrać się w Pieniny, które, choć nie należą do najwyższych gór (co niektórych może odstraszać), mają do zaoferowania wiele malowniczych miejsc, które aż proszą się o odwiedzenie. Zarówno wiosną, jak i jesienią Pieniny nas oczarowały.
Jeśli szukasz inspiracji na wycieczki w Pieninach, koniecznie zajrzyj pod ten link: Szlaki w Pieninach
Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic
Z przyjemnością informuję, że jest to kolejny szczyt zdobyty w ramach akcji Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum.













































































