Zimowy szlak na Potrójną, Chatka na Potrójnej z miejscowości Rzyki

Za nami kolejna wycieczka po  Beskidzie Małym,  a konkretnie po wschodniej jego części. Druga w tym tygodniu, kilka dni temu odwiedziliśmy  Magurkę Wilkowicką 🙂  Tym razem padło na ósmy co do wysokości szczyt tego pasma –  Potrójną.  Zdecydowaliśmy się ruszyć  szlakiem czarnym z miejscowości Rzyki, położonej w  województwie małopolskim pod Andrychowem  ( Beskid Andrychowski).  Tegoroczna zima choć piękna, niesie ze sobą sporo trudności na szlakach. Przekonaliśmy się o tym na własnej skórze, po raz kolejny zresztą. Była to niezapomniana przygoda, która zostanie w naszej pamięci na zawsze. Z deszczowego, pozbawionego już śniegu  Bielska  wyjeżdżamy około godziny siódmej. Niestety dostanie się do  Kóz  wiąże się z licznymi objazdami, co wydłuża naszą podróż. Za to  Rzyki  witają nas pięknym, zimowym krajobrazem. Śnieg prószy nieustannie, a wszystko w koło jest pokryte białą pierzynką.

Trasa: Rzyki (szlak czarny) – Kapliczka Koronacji Matki Bożej – Potrójna / Czarny Groń (szlak żółty.szlak zielony) – Chatka na Potrójnej – Rzyki

Data:  13 styczeń 2019,

Dystans:  10 km

Czas trwania:  ponad 4:00 (czas przejścia w ciężkich warunkach zimowych, z pięcioletnim dzieckiem)

Minimalne wzniesienie:  489 m

Maksymalne wzniesienie:  930 m

Parametry z aplikacji endomondo

Niestety bardzo kiepska widoczność przy szczycie uniemożliwiała mi zrobienie zdjęć. Zależało mi, aby jak najlepiej przedstawić Wam  Potrójną  oraz jej okolice. Z pomocą przyszło mi dwóch górskich znajomych, którzy dość, że doskonale znają  Beskid Mały,  to jeszcze dość często bywają na  Potrójnej .  Udostępnili mi swoje zdjęcia, dzięki którym mogę zrobić porządny wpis. Dziękuję Panowie 🙂

Rzyki – parking czarny szlak na Potrójną

Samochód zostawiamy przy samym początku  szlaku czarnego.  Jest tu wyznaczone kilka miejsc parkingowych dla przybyłych turystów. Znajduje się on w sąsiedztwie  Hotelu Czarny Groń   oraz ośrodka Magiczna Osada  (parki linowe, place zabaw dla dzieci) na  Osiedlu Praciaki.  Prowadzi tędy również przyrodnicza ścieżka  Czarny Groń.  Mijamy po drodze kilka tablic informujących nas o zwierzętach oraz roślinach występujących na tym obszarze. Ruch jest tu dość duży, ponieważ kawałek dalej jest  stok z wyciągiem narciarskim „Pracica”.  Zimą miejsce to tętni życiem. Natomiast szlaki piesze w tygodniu świecą pustkami. Zaraz przy parkingu skręcamy w lewo, przebijamy się przez zaspę i wchodzimy na  czarny szlakMijamy drewnianą wiatę oraz miejsce wyznaczone do grillowania. Dalej idziemy prosto wzdłuż  potoku Wieprzówka.  Jak widać na zdjęciu dość intensywnie sypie śnieg. Tak będzie przez całą naszą wyprawę.

Na początku szlaku nie spotykamy żywej duszy. Widać, że ktoś tędy maszerował przed nami, zostawiając wąski tunel w śniegu. Po raz kolejny ubolewamy, że nie mamy rakiet śnieżnych. Nie będę ukrywać, że w takich warunkach nie idzie się łatwo. Po chwili wchodzimy w las, droga zaczyna piąć się stromo w górę.1.40 km szlak skręca w prawo. Poza tym nic się nie zmienia. Dróżka nadal pnie się stromo w górę.

1.70 km –  czarne znaki  odbijają w prawo. Cały czas wdrapujemy się coraz wyżej. Podejście daje nieźle popalić. Wieje coraz mocniejszy wiatr oraz sypie śnieg. Co krok zapadamy się w głębokim śniegu zalegającym na szlaku.

Po 2 km czas zrobić przerwę. Zimą niestety nie jest tak łatwo jak w lecie. Przygotowanie wygodnej miejscówki zajmuje trochę czasu. Wykopujemy nie za dużą dziurę w śniegu, rozkładamy koc, osłaniamy się od wiatru sankami i dopiero teraz możemy się ogrzać przy ciepłej zupce. Uwielbiam takie pikniki 😎 Zdecydowanie ma to swój klimat.Po zjedzeniu ruszamy dalej, podejście troszkę łagodnieje. W dniu naszej wycieczki na szlaku było dość niebezpiecznie. Gałęzie drzew były tak obciążone dużą ilością śniegu, że łamały się pod jego naporem. Przyznam szczerze, że ten leśny odcinek pokonywałam w stresie. Nie ma się co dziwić co kawałek było słychać trzask łamiących się gałęzi, kilka zalegało na szlaku. Śnieg nie przestawał sypać. Jak się okazuje w górach poza lawinami, mgłami, czy też oblodzeniami mogą czyhać na nas inne zagrożenia. Nawet  Beskid Mały  potrafi zaskoczyć. Patrzę na aplikację, mamy za sobą 3 km, a szlak skręca w lewo. Od teraz kierujemy się wąską dróżką prowadzącą wśród gęsto rosnących drzew. Jest niebezpiecznie. Cały czas towarzyszy nam trzask łamiących się gałęzi. Ten odcinek decydujemy się przejść bez zatrzymywania się. To było najrozsądniejsze rozwiązanie w panującej na szlaku sytuacji.Leśna, wąska dróżka kończy się, skręcamy w lewo i wychodzimy tuż obok małej, pasterskiej  Kapliczki Koronacji Matki Bożej . Od kapliczki kierujemy się dość stromo w górę, ale dla odmiany dróżka jest dość szeroka i wygląda na lepiej przetartą. Prawdopodobnie jest to droga dojazdowa do pobliskich domów. To na tym odcinku szlaku spotykamy pierwszego turystę na nartach.3.30 km dochodzimy do zabudowań.Pogoda wyraźnie się psuje. Zrywa się nieprzyjemny wiatr, zaczyna mocno sypać śnieg. Kawałek kierujemy się w górę, następnie idziemy prostą drogą. Na tym odcinku spotykamy około 20 osobową grupę zorganizowaną, która porusza się na rakietach śnieżnych. Szczerze nam współczują dalszej wędrówki, ponieważ jak się okazuje im bliżej  Potrójnej  tym są cięższe warunki. Mieli rację – mgła stawała się coraz większa z każdym krokiem. Jesteśmy 800 metrów od celu. Otwarta przestrzeń sprawia, że wiatr jest jeszcze bardziej uciążliwy.Choć syn przez cały ten czas dzielnie maszerował na własnych nóżkach, na koniec mąż próbował odciążyć naszego Maluszka.  I powiem Wam szczerze, że dopiero to zdjęcie obrazuje trud naszej wyprawy. Sypiący w twarz śnieg, wiatr, ograniczona widoczność i marsz w nieubitym śniegu – właśnie tak wyglądał ostatni, ciągnący się w nieskończoność odcinek prowadzący do  Chatki na Potrójnej.  Wahaliśmy się, czy iść dalej, czy zawrócić. Mąż powtarzał: „Kochanie, jesteśmy za blisko, aby zawracać. Jeszcze tylko 500 metrów, siądziemy, odpoczniemy i na spokojnie wrócimy.” Ostatnio sporo naczytałam się o akcjach ratowników GOPR, których można byłoby uniknąć. Miałam obawy czy damy radę. W końcu bezpieczeństwo najważniejsze.

Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się strefa komfortu. – Anonim

4.80 km dochodzimy do  miejsca łączenia się szlaków:  naszego  czarnego z żółtym,  którym będziemy się kierować przez 200 m.

Potrójna / Czarny Groń

Czarny Groń   znajduje się na wysokości  883 m n.p.m.  Szczyt składa się z rozległych hali, przebiega przez niego  szlak żółty   oraz  czerwony   –  Mały Szlak Beskidzki .  Przy dobrej widoczności możemy podziwiać okoliczne szczyty  oraz  Andrychów.  Z  Potrójnej  można kontynuować wędrówkę do  Chatki pod Potrójną.  Drogowskaz wskazuje około 25 minut drogi.

Czas przestawić jak wygląda okolica  Potrójnej  przy lepszych warunkach 😆Fot. M. Kierpiec

Fot. M. Kierpiec

Fot. M. Kierpiec

Fot. M. Kierpiec

Do  Chatki na Potrójnej  kierujemy się  zielonymi znakami.  Skręcamy w lewo i idziemy w głębokim śniegu. Widać, że ten szlak w dniu naszej wycieczki nie był w ogóle przedeptany.

fot. M. Kierpiec

Chatka na Potrójnej

5.20 km jesteśmy u celu. Niestety w dniu naszej wyprawy  Chatka na Potrójnej  była całkowicie zasypana przez śnieg do tego stopnia, że nie było możliwości zrobienia zdjęcia. Na szczęście poratował mnie wspomniany na początku wpisu górski znajomy.

fot. M. Mulczyk

A oto kilka zdjęć z naszej wizyty w  Chatce na Potrójnej.  Powiem Wam, że ciężko o tak klimatyczne miejsce jak to. Wiele schronisk stało się niestety hotelami górskimi, tracąc całą tą magię. Tutaj napijesz ciepłej herbaty, kawy i zjesz smaczną drożdżówkę z serem wypiekaną na miejscu i co najważniejsze zimą – ogrzejesz się. W chatce panuje domowa atmosfera. Istnieje możliwość noclegu w chatce w pokojach bez łazienek. Cena noclegu: uczniowie 25 zł, osoby dorosłe 30 zł.

Wschód słońca na Potrójnej

Lubicie oglądać  wschody słońca w górach?  Dzięki fotografiom Marka mogę również uzupełnić wpis o informację, że  Potrójna  jest doskonałym miejscem do podziwiania wschodzącego słońca. Wspaniałe widoki rozciągają się z tarasu   Chatki na Potrójnej.  Zresztą zobaczcie sami.

fot. M. Mulczyk fot. M. Mulczyk fot. M. Mulczyk

Wszystko co dobre, szybko się kończy. Czas zaczął nas gonić. Po około godzinie odpoczynku musieliśmy udać się w drogę powrotną. Mieliśmy wracać tą samą trasą  (szlak czarny),  jednak gospodarze  Chatki na Potrójnej   stanowczo nam to odradzili. Twierdzili, że na przy wejściu na szlak powinna być zamieszczona informacja, że droga jest zamknięta ze względu na panujące fatalne warunki pogodowe. Wskazali nam skrót, z którego korzystają okoliczni mieszkańcy. Gospodarz wyszedł z nami przed dom i wytłumaczył dokładnie gdzie mamy się kierować. Przede wszystkim na tej trasie był wydeptany tunel i nie trzeba było przedzierać się przez głęboki śnieg. Sanki i jabłuszko poszły w ruch  😍  Frajda była niesamowita. Koniecznie tu zajrzyj: szlaki w Beskidzie Małym

Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl oraz na Instagramie: @greenmagpicBaner zachęcający do przekazania 1% dla Hospicjum Pio w Pszczynie, na zdjęciu numer KRS, starsza kobieta oraz dmuchawiec na tle zachodzącego słońca

10 komentarzy

    1. Ago, dziękujemy za miłe słowa. Oj, nasz Synuś nie ma przy nas łatwo 😉 Muszę przyznać Ci rację – twardziel jakich mało. Pozdrawiam serdecznie oraz zapraszam ponownie 🙂

  1. A ja polecam bardziej odwiedzić chatkę pod Potrójną. O wiele lepszy klimat – szlak czerwony w kierunku Leskowca albo słoneczka.
    Pozdrawiam, świetny blog i inspiracja. Udało mi się na Wasze trasy wyciągnąć kilku kanapowców i wszyscy złapali bakcyla.

    1. Dziękuję Przemku za polecenie nam szlaku – na pewno wybierzemy się do Chatki pod Potrójną 😊 Może uda się jeszcze tej zimy… Bardzo miło jest czytać takie komentarze. Nie ukrywam, że dodają skrzydeł i motywują do dalszego działania. Życzę Ci kolejnych udanych wypraw oraz wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku. Do zobaczenia na szlaku 🤗

  2. Sandra, dzięki za super ispiracje i propozycje wędrówek. Szlak przeszliśmy 6.01. Piękna sprawa. Chatka na Potrójnej bardzo klimatyczna. Drożdżówki i kiełbaski prosto z pieca. Wracaliśmy czerwonym i żółtym szlakiem, zatem było 18 km. Na koniec skorzystaliśmy z wiaty grillowej, o której pisałaś i kiełbaski smakowały po takiej węrówce wysmienicie. Pozdrawiam, Anita

    1. Witam Cię serdecznie Anito 😊 Niezmiernie mi miło, że odnalazłaś inspirację na moim blogu. Z tego co piszesz to była wyjątkowo udana wycieczka. Pokonaliście piękny dystans, jak na zimowe warunki. A do tego zrobiłaś mi smaka na drożdżówkę z Chatki na Potrójnej 😉😍 Pozdrawiam 🤗

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *