Drugi dzień w Zakopanem przywitał nas piękną, słoneczną pogodą. Trudno było uwierzyć, że jeszcze dzień wcześniej maszerowaliśmy na Wielki Kopieniec w iście zimowych warunkach, śnieg sypał nieustannie. Z naszej kwatery mieliśmy niespełna 5 kilometrów do parkingu w Dolinie Filipka. Stamtąd prowadzący szlak niebieski był nam doskonale znany, przeszliśmy go we wrześniu poprzedniego roku. Trasa zrobiła na nas tak pozytywne wrażenie, że musieliśmy tu wrócić. Najbardziej zależało nam na zobaczeniu Rusinowej Polany i podziwianiu z niej widoków na Tatry w zimowej odsłonie. I udało się, kolejne marzenie spełnione!
Jeżeli szukacie urokliwej trasy w Tatrach Wysokich, pozbawionej większych trudności, szlak niebieski będzie idealny. Piszę „pozbawiony większych trudności”, ponieważ mimo wszystko czeka nas sporo schodów, które pomagają pokonać różnicę wzniesień wynoszącą około 600 metrów. Dodatkowo szlak z Doliny Filipka jest świetną alternatywą dla osób unikających tłumów, większość turystów wybiera trasę na Rusinową Polanę z parkingu w Palenicy Białczańskiej (Morskie Oko).
Dobrze, tyle wstępu – przejdźmy do opisu trasy.
Trasa: Dolina Filipka (parking, szlak niebieski)- Wiktorówki / Sanktuarium Maryjne – Rusinowa Polana – Gęsia Szyja – powrót tą samą trasą
Czas przejścia: około 3 h*
Minimalne wzniesienie: 940 m
Maksymalne wzniesienie: 1480 m
*w obie strony
Parametry z aplikacji endomondo
Zimą warto spakować do plecaka stuptuty (ochraniacze przeciwśnieżne) oraz raczki turystyczne.
Dolina Filipka parking
Dolina Filipka leży na wysokości 907 m n.p.m. Parking znajduje się tuż przy wejściu do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Poniżej podaję dokładne współrzędne GPS parkingu.

Koszt postoju samochodu osobowego (niezmienny od września 2018) wynosi 20 zł za cały dzień. W dniu naszej wycieczki byliśmy pierwszym, a prawdopodobnie jedynym samochodem na tym parkingu. Widać to było również na szlakach w Tatrach – póki co turystów było niewielu. Prawdopodobnie większe oblężenie rozpocznie się dopiero w okresie świątecznym.
Zakładamy plecaki, wyciągamy sanki i od razu skręcamy w prawo z parkingu, tuż przy drogowskazie informującym, że do Gęsiej Szyi przez Rusinową Polanę dotrzemy w około 2 godziny i 10 minut.
Mijamy budkę kasy Tatrzańskiego Parku Narodowego po prawej stronie, która w dniu naszej wycieczki była nieczynna. Normalnie w tym miejscu należy zakupić bilety wstępu do TPN. Koszt wynosi: 10 zł od osoby dorosłej oraz 5 zł – dzieci w wieku szkolnym.
Ta część szlaku niebieskiego nie jest wymagająca. Nasz syn pokonał sporą część trasy na sankach – oczywiście w asyście taty, który go ciągnął.
Dalej idziemy prostą, utwardzoną drogą.
Po przejściu około 1,3 km skręcamy w lewo i przekraczamy drewniany mostek. Temperatura wynosiła około -7°C, ale na szczęście świeciło słońce, co sprawiało, że wędrówka była bardzo przyjemna. Śnieg cudownie skrzypiał pod naszymi butami.
Po przejściu około 900 metrów (łącznie 2,2 km) napotykamy niewymagające podejście. Ponownie przekraczamy drewniany mostek. Na niebieskim szlaku nie brakuje stołów z ławkami, przy których można odpocząć. Cała trasa jest bardzo dobrze przygotowana dla turystów i naprawdę zadbana.
Docieramy do kolejnego drewnianego stołu. Od tego miejsca nasz niebieski szlak zaczyna piąć się w górę. Przy podejściu zamocowane są drewniane poręcze, które szczególnie zimą – przy oblodzeniach – okazują się bardzo przydatne.
Podchodzimy kawałek i ścieżka zamienia się w opisane we wstępie schody – do pokonania mamy ich aż 209. W tym miejscu przydatne okazują się raczki, ponieważ powierzchnia schodów jest miejscami oblodzona. Po drodze mijamy Wiktorówki, o których kilka informacji znajdziecie poniżej.
Sanktuarium Maryjne na Wiktorówkach
Wiktorówka położona jest na wysokości 1150 m n.p.m. Znajduje się tu piękny, drewniany budynek Sanktuarium Matki Bożej Królowej Tatr (Matki Bożej Jaworzyńskiej). Kilka razy w roku organizowane są tu odpusty. Sanktuarium odwiedzają zarówno górale, jak i turyści – dla niektórych Wiktorówka stanowi główny cel wycieczki. Częstym gościem był tu Kardynał Karol Wojtyła. Przed sanktuarium znajdują się stoliki z ławkami oraz tablice upamiętniające osoby poległe w górach.
Tuż przed wejściem na teren sanktuarium znajduje się tablica z napisem „Wiktorówki” oraz drogowskaz informujący, że za około 10 minut dotrzemy do Rusinowej Polany. Chwilę odpoczęliśmy, podziwiając Sanktuarium Matki Bożej Królowej Tatr, po czym wróciliśmy do wspinaczki po schodach.
Po pokonaniu 209 drewnianych schodów wchodzimy na prostą, utwardzoną dróżkę leśną. Aplikacja wskazuje, że od parkingu przeszliśmy już 3 km. Skręcamy w prawo i docieramy do górskiego potoczku, przez który przechodzimy po drewnianym mostku.
Schodzimy z leśnej dróżki i wchodzimy na Rusinową Polanę, która jak zawsze zachwyca swoim urokiem. Już z daleka dostrzegaliśmy nieśmiało wyłaniające się ośnieżone Tatry. Muszę przyznać, że mieliśmy ogromne szczęście do pogody – buzia sama się śmiała, a serce radowało 💙.
Patrząc w prawo, widać podejście prowadzące w stronę Gęsiej Szyi.
Rusinowa Polana
Polana Rusinowa położona jest na wysokości 1209 m n.p.m. Nie brakuje tu drewnianych szałasów pasterskich, a owce są na niej wypasane również w sposób tradycyjny. Podczas naszej wrześniowej wyprawy mieliśmy okazję obserwować pasące się owieczki. Na polanie znajduje się także Bacówka, w której można kupić świeże, pyszne serki, niestety czynna jest tylko w sezonie.
Z Rusinowej Polany rozciąga się niezwykle malownicza panorama na Tatry Bielskie oraz Wysokie – Mięguszowieckie Szczyty, Rysy, Niżnie Rysy i grań Młynarza. Moim zdaniem jest to jedno z najpiękniejszych, a jednocześnie tak łatwo dostępnych miejsc w Tatrach.
Rusinowa Polana zimą zdjęcia
Tradycyjnie decydujemy się na dłuższy odpoczynek na Rusinowej Polanie, zwłaszcza że turystów było tego dnia naprawdę niewiele. Nasz syn był zachwycony – mógł szaleć w śniegu, bawić się samochodzikiem z klocków LEGO, który przyniósł mu w tym roku sam Święty Mikołaj 😉. Największą frajdę sprawiały mu koła buksujące w śniegu. Dziecku tak niewiele potrzeba do szczęścia – góry, kontakt z naturą i czas spędzony razem to bez wątpienia najcenniejszy prezent, jaki możemy mu dać.
Gęsia Szyja z Rusinowej Polany
Z Rusinowej Polany widać również podejście na Gęsią Szyję. W dniu naszej wyprawy schody prowadzące na szczyt były pokryte białym puchem. Jest ich zdecydowanie więcej niż tych przy Wiktorówkach – na oko może ich być nawet około 500. Spora część turystów rezygnuje z dalszej wędrówki na Gęsią Szyję, a szkoda, bo naprawdę warto. W trakcie jednej wycieczki można podziwiać dwa przepiękne miejsca i przy sprzyjającej pogodzie cieszyć oczy wspaniałymi widokami. Na zdjęciu poniżej widać podejście na Gęsią Szyję z perspektywy Rusinowej Polany.
Zjedliśmy pyszne ciasto, wypiliśmy kawę, powygłupialiśmy się i zrobiliśmy mnóstwo zdjęć. Nadszedł jednak czas, aby ruszyć dalej. Wyruszyliśmy w stronę schodów prowadzących na szczyt Gęsiej Szyi. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę, aby poskakać w śniegu 😉
Schody stają się coraz bardziej strome z każdym krokiem i prowadzą niemal na sam wierzchołek Gęsiej Szyi. Warto się odwrócić i spojrzeć z góry na Rusinową Polanę oraz Tatry Bielskie i Wysokie. Od polany będziemy piąć się w górę po schodach przez około kilometr, po czym szlak stanie się łagodniejszy.
Gęsia Szyja
Gęsia Szyja wysokość
Mamy za sobą 4 km i docieramy na szczyt Gęsiej Szyi – 1489 m n.p.m., zbudowany ze skał dolomitowych. Stąd rozciąga się doskonały widok na Tatry Bielskie, Wysokie i Zachodnie.
Panorama zapiera dech w piersiach. Z każdą minutą słońce opadało coraz niżej, aż w końcu schowało się za tatrzańskimi szczytami.
Gęsia Szyja zimą zdjęcia
Poza Tatrami widać stąd naszą ukochaną Królową Beskidów –Babią Górę (Diablak), najwyższy szczyt Beskidów Zachodnich, wznoszący się na 1725 m n.p.m.
Szczyt Gęsiej Szyi nie jest zbyt rozległy. Na miejscu zastaliśmy jedynie dwóch turystów, więc swobodnie mogliśmy wejść na skałki. W sezonie letnim znalezienie tu miejsca do podziwiania Tatr bywa trudniejsze. Trzeba wtedy zachować szczególną ostrożność, ponieważ z jednej strony znajduje się dość strome zbocze, które przy większym tłoku może być niebezpieczne.
Spędziliśmy wyjątkowo dużo czasu na Gęsiej Szyi. Wszystko przez to, że zostaliśmy na szczycie całkiem sami i mogliśmy bez końca delektować się widokami. Oczywiście nie obyło się bez pamiątkowych zdjęć. Zejście w dół na Rusinową Polanę poszło nam wyjątkowo sprawnie. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, robiło się coraz chłodniej. Na parkingu byliśmy około godziny 15:40 – idealnie, tuż przed zachodem słońca. Nasz samochód był nadal jedynym zaparkowanym.
Następnie udaliśmy się prosto do kwatery, którą wynajęliśmy w najwyżej położonej części Zakopanego – na Cyrhli. Oddalona zaledwie o 3 kilometry od centrum, oferuje spokój, ciszę oraz fantastyczne widoki na niemal całe Zakopane i Tatry, w tym na Giewont.
Po powrocie do kwatery mieliśmy czas na odpoczynek i zebranie sił na kolejny dzień, który również spędziliśmy na tatrzańskim szlaku. Co tym razem mieliśmy w planach? Padło na szczyt Tatr Zachodnich – Nosal, który zimą, jak i w innych porach roku, jest zdecydowanie wart uwagi.
Polecam także inne trasy w Tatrach, które mieliśmy okazję przejść podczas zalegającego na szlakach śniegu:
- Przełęcz pod Kopą Kondracką z Kuźnic, Kopa Kondracka
- Szlak na Halę Gąsienicową z Kuźnic, Schronisko Murowaniec, Tatry
Na koniec chcę dodać, że to już mój 70. wpis na blogu. Na samą myśl ogarnia mnie niesamowita radość 😊
Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic



































































Świetnie, dziękuję za inspirację na styczniowy wyjazd 😍
Kasiu, życzę udanego wyjazdu w Tatry ☺ ☀ ❄
Świetny opis, sprawdziłem , wszystko się zgadza 😉 polecam , piękne widoki 🙂
Bardzo dziękuję za podzielenie się swoimi wrażeniami z wycieczki na Rusionową Polanę oraz za opinię na temat wpisu 😊 Cieszę się, że wycieczkę zaliczasz do udanych, pozdrawiam serdecznie 🙂