Dzisiaj opowiem Wam o trasie w Beskidzie Śląskim prowadzącej na najwyższy szczyt tego pasma – Skrzyczne, należące do Korony Gór Polski. Wędrówkę rozpoczniemy we wsi Ostre. Mam do tego miejsca ogromny sentyment, bo właśnie tutaj wszystko się zaczęło: zrodziła się nasza pasja do górskich wędrówek, a nasz syn stawiał tu swoje pierwsze kroki na szlakach. Na początku zdobywanie szczytów ułatwiały nam liczne drogi pożarowe w Dolinie Zimnika, szczególnie wtedy, gdy maluch podróżował jeszcze w wózku. To zresztą temat na osobny wpis. Tymczasem wróćmy do opisu niebieskiego szlaku z Doliny Zimnika… 😉
Trasa: Wieś Ostre okolice Hotelu Zimnik (szlak niebieski) – Równia – Hala Jaskowa – Schronisko PTTK Skrzyczne – Skrzyczne – powrót tą samą trasą
Dystans: 10,50 km*
Czas trwania: około 4 h* (Sam przemarsz z dzieckiem)
Minimalne wzniesienie: 568 m
Maksymalne wzniesienie: 1301 m
*w obie strony
Parametry z aplikacji endomondo
Wpis został zaktualizowany o nowe zdjęcia z dnia 30.11.2019 r.
Do Doliny Zimnika z Bielska-Białej dzieli nas zaledwie 23 km. Rzadko zdarza nam się pokonywać tak krótkie dystanse, kiedy wybieramy się w góry, więc tym razem mogliśmy pozwolić sobie na dłuższy sen – bez potrzeby wstawania o świcie. Nie ukrywam, że długie powroty samochodem po zejściu ze szlaku bywają męczące. Po całym dniu na nogach marzy się tylko o tym, żeby jak najszybciej wrócić do domu 🙂
Skrzyczne szlak niebieski parking
Po drodze możemy przyjrzeć się Skrzycznemu „z dołu”. Dojeżdżamy do wsi Ostre i kierujemy się w stronę Doliny Zimnika. Samochód zostawiamy na parkingu niedaleko Hotelu Zimnik, przy ulicy Jaski, tuż naprzeciw przystanku autobusowego BUS-ów Ostre Rondo. Parking jest bezpłatny i jesienią oraz zimą zazwyczaj bez problemu znajdziemy tu wolne miejsce. W sezonie letnim bywa jednak znacznie bardziej tłoczno – prowadzi stąd sporo ciekawych szlaków, więc turystów nie brakuje.

Z parkingu cofamy się kawałek w stronę Hotelu Zimnik. Drogowskaz informuje nas, że do Schroniska PTTK na Skrzycznem dotrzemy w około 2 godziny.

Po około 600 metrach droga zaczyna łagodnieć, a my wchodzimy w gęstszy las. Temperatura zdecydowanie nas nie rozpieszcza – jest mroźno, około –10°C, za to nad nami świeci pełne słońce. Idealne połączenie 🙂 Maszerujemy po zmrożonych liściach, które przy każdym kroku charakterystycznie skrzypią pod butami. Szlak jest szeroki i z każdym kolejnym metrem wędrówka staje się coraz przyjemniejsza.
Po śladach widać, że tędy przejeżdżają samochody terenowe. Na szlaku jesteśmy jednak całkiem sami – ostatnio wyjątkowo często trafiamy na takie samotne wędrówki. Nie ukrywam, że bardzo mi to odpowiada. Uwielbiam tę ciszę i pustkę na szlakach w okresie jesienno-zimowym.
Mamy za sobą 1,8 km i podziwiamy niemal anielskie widoki skryte we mgle.
Wokół wszystko staje się coraz bardziej zmrożone. Idąc, czuć prawdziwy, górski chłód zimy. Nadal maszerujemy szeroką drogą, która powoli pnie się w górę, aż dochodzimy do całkowicie zarośniętego szczytu Równia.
Hala Jaskowa
Po 2,6 km docieramy do obszernej polany, która ma około 1 km długości, położonej na wysokości 870–1050 m n.p.m. Z polany rozpościera się atrakcyjna panorama Beskidu Śląskiego, Kotliny Żywieckiej oraz jej okolicznych szczytów, w tym masywu królowej Beskidów – Babiej Góry. W dniu naszej wycieczki w oddali nieśmiało wyłaniały się Tatry. Na polanie znajduje się pomnik, ufundowany w 2005 roku przez rodzinę Jasków, od której nazwiska pochodzi nazwa polany. Niegdyś miejsce to służyło do intensywnego wypasu owiec.
Za polaną wchodzimy w las, który wygląda naprawdę niesamowicie. Wszystko jest zmrożone, a przez chwilę mamy wrażenie, jakbyśmy znaleźli się w zaczarowanej krainie.
Wychodzimy z lasu na drogę prowadzącą obok polany. Wygląda to tak, jakbyśmy przenieśli się do zupełnie innego świata. Słońce mocno oświetla to miejsce i widać tu zupełnie inną zimę niż w lesie, którym wędrowaliśmy chwilę wcześniej. Rozciągają się stąd piękne widoki na Beskid Śląski, a doskonale widać trasę, którą mieliśmy przyjemność pokonywać wielokrotnie, idąc na Magurkę Radziechowską (szlak na Magurkę Radziechowską ze wsi Ostre). 

Po 1100 metrach (czyli 3,7 km od polany) nasze niebieskie znaki skręcają w lewo, rozpoczynając bardzo strome i kamieniste podejście. Od tego momentu droga utrzymuje ten charakter praktycznie aż do samego schroniska – wciąż pod górę. Na szlaku panuje prawdziwa magia: mróz, mgły… nie wiadomo, gdzie patrzeć. Słońce wiszące na niebie wcale nas nie ogrzewa, bo coraz mocniejszy i bardzo mroźny wiatr dodaje ostrości zimowej aurze.
Bez przerwy możemy rozkoszować się widokami na Tatry. Prawdę mówiąc, ilekroć byliśmy w tych rejonach, nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji zobaczyć tatrzańskich szczytów.
Przed nami ostatnie podejście – jesteśmy coraz bliżej schroniska 🙂
Na samą myśl o ciepłym kominku robi nam się jeszcze przyjemniej. Aplikacja pokazuje 5 km – jesteśmy na miejscu!
Skrzyczne Schronisko
Przed schroniskiem znajduje się plac zabaw, boisko oraz ścianka wspinaczkowa. Na tarasie stoi sporo stolików z ławkami, które w sezonie letnim praktycznie zawsze są zajęte 🙂 Turyści przybywają tu tłumnie, i szczerze mówiąc, trudno się temu dziwić. To wspaniałe miejsce, łatwo dostępne także dzięki kolejce linowej.
W środku
W schronisku panują pustki, przy stoliku siedzi tylko jeden turysta. Wszystko przez niedziałającą jeszcze kolejkę linową. W sezonie letnim trudno tu o wolny stolik, więc trudno uwierzyć, że to to samo miejsce 🙂 Wnętrze jest przyjemnie ciepłe, a gospodarze dbają, by w dwóch kominkach nie zabrakło drewna. Karta dań jest całkiem bogata. Zamawiamy żurek (15 zł), przepyszną – najlepszą na świecie! – fasolkę ze świeżutkim pieczywem (17 zł) oraz frytki. Jedzenie pierwsza klasa! Najsmaczniejsze, jakie mieliśmy okazję zjeść w schroniskach podczas naszych górskich wypraw.
W grudniu 2018 r. w schronisku działał kącik dla najmłodszych. Niestety podczas naszej ostatniej wizyty, dokładnie rok później, na jego miejscu stały już stoły z ławkami. Chciałam kupić synkowi odznakę, ale sklep z pamiątkami był tego dnia zamknięty. Pan poinformował mnie, że sklepik działa tylko wtedy, gdy możliwy jest wyjazd kolejką na szczyt – wszystko z powodu problemów zdrowotnych właściciela. Co tu więcej pisać: wnętrze jest ciepłe, przyjemne i naprawdę klimatyczne 🙂
Po ogrzaniu się i zjedzeniu ruszamy w stronę nadajnika telewizyjnego. Jest on doskonale widoczny ze schroniska, więc opisywanie tego fragmentu trasy wydaje się zbędne – każdy bez problemu trafi do celu.
Skrzyczne
Skrzyczne wznosi się na wysokość 1257 m n.p.m. i znajduje się na nim nadajnik telewizyjny. Widać stację kolejki linowej Skrzyczne, która – jak wspominałam wcześniej – w dniu naszej wycieczki nie działała. Za to w sezonie zimowym miejsce to tętni życiem! Miłośnicy białego szaleństwa tłumnie odwiedzają szczyt, co wcale nie dziwi – na narciarzy czeka tutaj około 14 km tras o różnym stopniu trudności.
W sezonie letnim również nie brakuje tu turystów, co wynika z licznych szlaków prowadzących w różne strony. Przykładowo, można udać się zielonymi znakami na Malinowską Skałę lub na Baranią Górę. To także doskonałe miejsce dla rowerzystów i paralotniarzy.
Mroźny wiatr bardzo szybko sprawił, że nasze rozgrzane w schronisku dłonie oziębły. Zrobiliśmy kilka zdjęć i postanowiliśmy wracać.
Oczywiście wracamy tym samym niebieskim szlakiem. Powrót momentami bywa bardzo stromy, a panujące warunki sprawiają, że szlak jest śliski. Stromizna dała się wyjątkowo we znaki naszym kolanom 😉
Wiem, że znajdą się osoby, które nie do końca zrozumieją, dlaczego tak zależy mi na tym, aby przekonać Was do rezygnacji z wyjazdu kolejką na szczyt Skrzycznego. W końcu po co sobie utrudniać życie? Jednak widoki, które można podziwiać podczas pieszej wędrówki, są warte każdego wysiłku. Szczególnie przy pięknej pogodzie robią ogromne wrażenie. Do tego dochodzi oczywiście radość i satysfakcja z zdobycia góry własnymi nogami – szczególnie dla osób, które nie spędzają regularnie czasu na górskich szlakach.
Dodatkowo zachęcam do przejścia ze Skrzycznego na Malinowską Skałę. Czas wędrówki wynosi niecałe dwie godziny (ok. 1 godz. 45 min). Trasa nie jest trudna, choć ostatnie podejście bywa dość strome – co oczywiście rekompensuje urok tej wędrówki.
Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic

















































Witam. Czy podejścia są podobne jak z Białego krzyża przez Malinowską skałę czy bardziej wymagające ? Pozdrawiam
Witam , niełatwe pytanie 😉 Na pewno jest trudniej ze względu na różnicę wzniesień do pokonania idąc na Skrzyczne z Doliny Zimnika. Szlak praktycznie cały czas idzie w górę, ale z drugiej strony jest krótszy 🙂 Pozdrawiam serdecznie ☺