Długo zastanawialiśmy się, gdzie wybrać się tym razem. Skoro od jakiegoś czasu poznajemy Beskid Żywiecki, grzechem byłoby nie odwiedzić jednego z wyższych szczytów w tym rejonie. Jak zawsze prześledziliśmy szlaki prowadzące na szczyt w aplikacji „Mapa Turystyczna”. Na Romankę postanowiliśmy ruszyć z miejscowości Sopotnia Mała – i był to doskonały wybór. Zależało nam na mało uczęszczanym szlaku i faktycznie, praktycznie do samego szczytu Romanki nie spotkaliśmy żywej duszy.
Sprawdziliśmy prognozę pogody, która nie była zbyt optymistyczna, zapowiadano przelotne opady. Potraktowaliśmy to poważnie i zapasowo spakowaliśmy peleryny przeciwdeszczowe, które okazały się bardzo przydatne.
Trasa: Sopotnia Mała (szlak niebieski) – Kotarnica – Romanka – zejście w kierunku Hali Pawlusia (szlak żółty) – powrót tą samą trasą
Dystans: 19,80 km*
Czas trwania: około 7 h*
Minimalne wzniesienie: 566 m
Maksymalne wzniesienie: 1413 m
*w obie strony
Parametry z aplikacji endomondo
Sopotnia Mała parking
Niedzielny poranek. Droga do Sopotni Małej była przejezdna, bez korków i utrudnień. Samochód zaparkowaliśmy naprzeciwko domów, na wysokości posesji nr 131, praktycznie przy samym szlaku. Rozłożyliśmy wózek, załadowaliśmy go po brzegi i ruszyliśmy w drogę.
Po kilku krokach skręcamy w lewo, dochodzimy do mostku i dalej kierujemy się cały czas prosto asfaltową drogą. Następnie skręcamy w prawo i znów idziemy przed siebie. Mimo że jesteśmy już na szlaku, brakuje jakichkolwiek oznakowań.
Po pokonaniu około 500 metrów kończy się droga asfaltowa. W końcu naszym oczom ukazuje się znak niebieskiego szlaku. Wchodzimy na wąską dróżkę biegnącą środkiem łąki – wśród długiej trawy i, niestety, licznych kleszczy. Dodatkowo, w dniu naszej wycieczki na szlaku zalegało sporo błota. Już na samym początku nasze buty poczuły trud wędrówki, a przecież to dopiero początek drogi.
Wraz z końcem tej dróżki skręcamy w prawo, idziemy kilka metrów, po czym ponownie skręcamy – tym razem w lewo.
To właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa trasa. Szlak jest fantastyczny, ale też wymagający. Przed nami leśna ścieżka z licznymi połamanymi drzewami. Przedzieramy się przez las – na tym odcinku czekają na nas trzy strome podejścia. Pierwsze jest jeszcze znośne…
Drugie podejście jest długie, kamieniste i bardzo strome… Dziwię się, że nasz synuś pokonał je na własnych nogach bez żadnego „ale”. Oczywiście z licznymi przerwami. Nie było łatwo…
Następnie skręcamy w prawo i znów zaczynamy wspinaczkę. Jest stromo, a pod stopami kamienie. Ufff… udało się! Możemy kontynuować naszą wyprawę. Wózek również dał radę, żaden element nie ucierpiał.
Po przejściu około 2,5 km od początku trasy wychodzimy z lasu, skręcamy w prawo i trafiamy na szeroką drogę. Na moment pojawia się światełko w tunelu, nadzieja na chwilę oddechu. Niestety, nic z tego… Przed nami znów strome wzniesienie do pokonania po kamienistym podłożu. Kierujemy się powolutku naprzód. W końcu osiągamy wysokość około 800 m n.p.m.
W tym momencie mamy pewność, że było warto! Naszym oczom ukazują się zachwycające widoki… Musieliśmy się na chwilę zatrzymać! Wycięto tu sporo starych drzew i posadzono nowe, dzięki czemu można w pełni rozkoszować się pięknem rozciągającej się panoramy. Widoczność jest doskonała… Aż trudno uwierzyć, że zapowiadali załamanie pogody. Robimy kilka zdjęć, nagrywamy filmik, sporządzamy notatki i ruszamy dalej.
Kierujemy się wzdłuż zbocza, lekko wspinając się ku górze. Po pokonaniu około 500 metrów skręcamy w lewo na szeroką dróżkę.
W końcu trafiamy na łatwiejszy odcinek trasy – można chwilę odetchnąć i nabrać sił. Ba! Trzeba to zrobić, bo przed nami jeszcze sporo stromych podejść. Po około kilometrze wchodzimy na leśną dróżkę, która z każdym krokiem staje się coraz bardziej stroma. W końcu docieramy do podejścia mierzącego (według aplikacji) aż 700 metrów. Na tym odcinku nie brakuje kamieni, po których chodzenie jest naprawdę trudne, szczególnie jeśli nie ma się butów z antypoślizgową podeszwą.
Kotarnica
Po wdrapaniu się na górę czeka nas około kilometra prostej drogi. Przechodzimy przez Kotarnicę, gdzie łączą się dwa szlaki: nasz niebieski oraz czarny prowadzący z Sopotni Wielkiej.
Przed nami jeszcze niedługi odcinek w dół. Szybko ładujemy baterie, spoglądając na wzniesienie, które za chwilę przyjdzie nam pokonać.
Tak jak wspominałam, przed nami czas podejść pod zbocze Romanki. Dla odmiany na szlaku pojawiają się liczne skały, korzenie i oczywiście kamienie.
Dochodzimy do polnej ścieżki prowadzącej wzdłuż lasu iglastego. Na tym odcinku można zaobserwować (a już wkrótce także skosztować) ogromne skupiska borówek i porzeczki skalnej. W tym okresie wyglądają przepięknie – jaskrawozielone listki robią duże wrażenie.
Po drodze, momentami, zza drzew przebija się widok na Pilsko oraz Babią Górę. Spacerkiem dochodzimy na szczyt Romanki, pokonując dotychczas około 8,3 km.
Romanka szczyt
Romanka wysokość
Romanka położona jest na wysokości 1366 m n.p.m.
Całkowicie zalesiony szczyt w Grupie Lipowskiego Wierchu i Romanki. Widoków tu nie uświadczymy. Znajduje się tu skrzyżowanie kilku szlaków – można stąd ruszyć do Bystrej, Żywca, wrócić do Sopotni Małej lub udać się na Rysiankę/Halę Rysiankę, oddzieloną Przełęczą Pawlusia, położoną na wysokości 1176 m n.p.m. Rozkładamy koc i jemy drugie śniadanie. Ja oczywiście obowiązkowo zażyczyłam sobie kawę. Na szlaku przewija się sporo ludzi – nie tylko pieszych, ale i rowerzystów.
Nam było mało, więc ruszyliśmy dalej żółtym szlakiem, chcąc dotrzeć na Halę Pawlusia. Jak już kiedyś wspominałam, jestem miłośniczką hal w Beskidach, a Hala Pawlusia – po Hali Jaworowej – należy według mnie do najpiękniejszych.
Syn spał, zmęczony po długim przemarszu. Zaczynamy schodzić w dół i dochodzimy do drewnianego mostku.
Idziemy dalej, mając do pokonania różnicę wysokości wynoszącą 200 metrów. Niestety zaczyna padać i grzmieć… Pogoda zmienia się z każdą chwilą. Rozsądek podpowiada nam, że czas się wycofać i zawrócić. Burza zbliża się coraz bardziej, nadciągając znad Pilska. Dochodzimy do polany, z której widać między innymi Halę Pawlusia, Rysiankę, Pilsko oraz królową Beskidów – Babią Górę.
Tu kończymy naszą wycieczkę i zawracamy tym samym szlakiem. Nasze tempo staje się coraz szybsze, deszcz pada coraz mocniej, a burza zbliża się nieubłaganie. Powrót nie należy do łatwych – przed nami bardzo strome zejścia, a kamienie są mokre i niezwykle śliskie.
Ten wypad był wyjątkowy. Pokazał nam, że nawet w piękny, słoneczny dzień pogoda może się zmienić w mgnieniu oka. Mimo że nie zapowiadali burz, ta była naprawdę solidna. Potraktowaliśmy to jako naukę i niezapomnianą przygodę. Będzie co wspominać! A góry w deszczu… to coś fantastycznego. Do teraz mam przed oczami widoki deszczowych, burzowych gór…
Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic
































Powiem tak ,wybrałem ten szlak bo również szukam mniej uczęszczanych i kilka razy,a było nas 3 chłopa, zastanawialiśmy jak Wy z tym wózkiem i dzieckiem to przeszliście, a za łatwo nie było 😁
W każdym razie fajna trasa.
Pozdrawiam
Prawdę mówiąc, patrząc z perspektywy czasu – sami zastanawiamy się, jak myśmy to przeszli z wózkiem i dzieckiem 😅 Choć mamy bardziej zwariowane wypady na koncie 😊 Choćby wyjazd wózkiem na Gówniak pod Babią Górą 😅 To były czasy… Zgadzam się z Tobą Denisie trasa bardzo fajna, spokojna, bogata w ładne widoczki. Pozdrawiamy i życzymy kolejnych górskich wędrówek w miłym towarzystwie 😊
Mieszkam tu i przyznaje się ze nie byłem😒 Super opisz😊 muszę to nadrobić💪😀
Jeszcze nic straconego – WSZYSTKO przed Tobą! 😁 Życzę Ci pięknej wycieczki oraz miłego poznawania okolic. Dziękuję, pozdrawiam serdecznie 🙂🤗
Witam. Fajnie że ktoś tak fajnie opisuje.My chodzimy co weekend po górach i śledzimy takie szczegółowe opisy a jakie piękne zdjęcia zwłaszcza z tym sympatycznym chłopczykiem.Już wiem gdzie się wybierzemy w tą niedzielę. Pozdrawiamy.WERONICZKA ,MAJA I STASZEK,G.
Mieszkam w sobotni małej znam tą trasę mogliście sobie trochę ułatwić podejście stokówkami lasów państwowych
Może spotkamy się na trasie
Jan
Serdecznie dziękuję za podpowiedź! 🙂 Oj, już dawno nie mieliśmy okazji odwiedzić Pana okolic. Mam nadzieję, że wkrótce nadrobimy zaległości. Do zobaczenia na szlaku! ⛰️😊