Zima w górach potrafi być naprawdę kapryśna, a jej konsekwencją są trudniejsze warunki na szlakach. Często trzeba zrezygnować (dla własnego bezpieczeństwa) z dłuższych tras, zwłaszcza w wyższych partiach gór, i wybrać coś mniej wymagającego. Dziś chcę Wam przedstawić właśnie taką trasę – idealną propozycję na krótkie, kapryśne zimowe dni. Jestem skłonna powiedzieć, że to szlak, na który można spokojnie zabrać dzieci. Oczywiście te, które lubią dłuższe spacery – dystans wynosi 8 km w dwie strony. Podczas naszego wyjścia z synkiem świetnie sprawdziły się sanki. Polecam takie rozwiązanie – w razie zmęczenia mały turysta może odpocząć, a dalsza wędrówka pozostaje przyjemnością.
Trasa: Przełęcz Salmopolska (szlak czerwony) – Biały Krzyż – Grabowa – Pod Kotarzem – Kotarz – Hala Jaworowa (szlak niebieski) – Pod Kotarzem (szlak czerwony) – powrót tą samą trasą
Dystans: około 8 km*
Czas trwania: ponad 3 h* (sam przemarsz z dzieckiem)
Minimalne wzniesienie: 903 m
Maksymalne wzniesienie: 1012 m
*w obie strony
Parametry z aplikacji endomondo
Przełęcz Salmopolska, Biały Krzyż – Parking
Samochód parkujemy na Przełęczy Salmopolskiej, położonej na wysokości 934 m n.p.m. Kierując się dalej drogą wojewódzką 942, dojechalibyśmy do Wisły. Była niedziela, więc mimo dość wczesnej godziny ruch był spory – działały wyciągi narciarskie.
Samochód zostawiamy w pobliżu Regionalnego Zajazdu Biały Krzyż. Dodam, że parkingi przy wyciągu są płatne, natomiast kilka metrów niżej można zaparkować za darmo. Oczywiście, aby znaleźć wolne miejsce, trzeba przyjechać stosunkowo wcześnie, około godziny 8:20 pustych miejsc nie brakowało. Była to nasza druga wędrówka z Przełęczy Salmopolskiej. Mieliśmy okazję być tu już w połowie listopada, kiedy ruszaliśmy czerwonym szlakiem na Malinowską Skałę. Już wtedy, gdy dotarliśmy na Malinowską Skałę, powitały nas zimowe warunki.

Ubieramy ciepłe rękawiczki i stuptuty, zakładamy plecaki i ruszamy w drogę. Przechodzimy przez jezdnię i idziemy przez parking nieopodal wyciągu narciarskiego. Na stoku szusują już pierwsi narciarze. Temperatura jest niska, a wszystko wokół pokryte jest śniegiem. Tuż za parkingiem wchodzimy na jeszcze nieprzedeptany w tym dniu fragment trasy. Śniegu jest naprawdę dużo, przez co marsz nie jest łatwy.
Biały Krzyż
Idziemy szeroką, leśną drogą, która po 700 metrach prowadzi nas wprost na szczyt Biały Krzyż, położony na wysokości 940 m n.p.m. Szczyt jest całkowicie porośnięty drzewami. W zimowej, białej odsłonie las prezentuje się naprawdę pięknie. Zatrzymujemy się tu na chwilę, aby „odśnieżyć” tabliczkę z nazwą szczytu.

Na śniegu można zauważyć ślady mieszkańców lasu – od zajęczych łap po tropy saren. Droga prowadzi cały czas przez las, na razie bez większych wzniesień do pokonania. Muszę jednak przyznać, że poruszanie się nie idzie nam zbyt sprawnie ze względu na dużą ilość śniegu zalegającego na szlaku. Szczególnie nasz synek musi wysoko podnosić nóżki, przez co czas wędrówki znacznie się wydłuża 😉. Na szczęście trasa nie jest długa, więc nie odczuwamy presji czasu.
Tak jak pisałam we wstępie, sanki okazały się niezwykle pomocne na szlaku.
Po prawej stronie czerwonego szlaku ustawiono drewniany stolik z ławkami, idealny do odpoczynku.
Grabowa
Ta przyjemna droga prowadzi nas na szczyt Grabowa, mamy za sobą około 1,5 km. To także miejsce, z którego odchodzi czarny szlak na Stary Groń, gdzie znajduje się 12-metrowa wieża widokowa. Mieliśmy okazję odwiedzić ten szczyt w marcu tego roku, przy okazji wejścia na Kotarz z centrum Brennej.
Drogowskaz wskazuje jeszcze 40 minut drogi na szczyt Kotarza. Oczywiście wiedzieliśmy, że zajmie nam to znacznie więcej czasu.
Następnie droga lekko schodzi w dół, a po drodze możemy podziwiać wyłaniającą się w oddali Halę Jaworową.
Dalej, dla odmiany, droga zaczyna piąć się w górę, a my wciąż maszerujemy leśną drogą. Na horyzoncie wyłania się najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego – Skrzyczne. Niestety, w dniu naszej wyprawy trzeba było się nieźle wysilić, by go dostrzec, ponieważ widoczność nie była najlepsza.
Pod Kotarzem
Po 3,2 km dochodzimy do tabliczki z napisem Pod Kotarzem. To miejsce, w którym nasz czerwony szlak łączy się z niebieskim prowadzącym z Brennej Centrum. Przed nami jeszcze około 10 minut drogi (około 300 m), cały czas przez las, na dość stromym odcinku. Latem nie jest to tak odczuwalne, natomiast zimą ten fragment daje się we znaki.
Kotarz w Beskidzie Śląskim
Aplikacja pokazuje, że od parkingu na Przełęczy Salmopolskiej przeszliśmy 3,5 km. Znajduje się tu nieduży Piknik – Bar Kotarz, a obok niego stoły z ławeczkami. W dniu naszej wycieczki bar był jednak nieczynny. Nie wiem dokładnie, kiedy bar zostaje otwarty – byliśmy tu w kwietniu i nadal był zamknięty. Zapewne w pełnym sezonie letnim nie brakuje tu turystów.
Ze szczytu można kontynuować dalszą wędrówkę, na przykład czerwonym szlakiem na Malinowską Skałę lub Klimczok.
Bardzo pomocna okazała się drewniana wiata, pod którą schroniliśmy się przed niespodziewanie zerwanym, mroźnym wiatrem. W środku znajduje się stolik z ławeczkami, przy którym zjedliśmy i napiliśmy się ciepłej zupy. Moim zdaniem jest to idealne rozwiązanie na szczytach, gdzie nie funkcjonują schroniska.
Ołtarz Europejski na Kotarzu
Będąc tu, warto zwrócić uwagę na Ołtarz Europejski. Jest to jedyny ołtarz zbudowany na wzór starożytnego narodu izraelskiego. Składa się z setek kamieni, które nie znalazły się tu przypadkowo – ludzie z całego świata przywozili je w to miejsce. Niestety, podczas naszej wizyty ołtarz był całkowicie zasypany śniegiem i oblodzony, dlatego pozwolę sobie użyć zdjęcia z wcześniejszej wyprawy na Kotarz z Brennej, aby pokazać Wam, jak wygląda.
Kotarz – Hala Jaworowa trasa
Po krótkim odpoczynku decydujemy się kontynuować wycieczkę na Halę Jaworową. Byłoby grzechem nie zejść na halę, będąc tak blisko. Skręcamy w prawo przy drewnianej wiacie i schodzimy przez las dość stromo w dół. Ta droga prowadzi do Hali Jaworowej „na skróty” – biegnie tuż obok czerwonego szlaku, a moim zdaniem jest łatwiejsza. Często wybierają ją rodziny z dziećmi oraz seniorzy. Czerwony szlak natomiast to głównie wąskie podejścia i duże, zalegające na trasie skały.
Hala Jaworowa (Polana Kotarska)
I tym sposobem, po przejściu 4 km, dotarliśmy do jednego z moich ulubionych miejsc w Beskidzie Śląskim. Naszym oczom ukazała się Hala Jaworowa, położona na wysokości 920 m n.p.m., tym razem w zupełnie innej odsłonie. Wszystko było zaśnieżone, wokół nie było żywej duszy. Można było w pełni poczuć ogrom tej przestrzeni i poszaleć trochę w głębokim śniegu.
Mówią, że to dzieci cieszą się najbardziej z zimy, jak widać, ja również uwielbiam tę porę roku. Zima w górach ma zupełnie inny wymiar. Latem zawsze robimy tu przerwę na piknik. Słońce pięknie oświetla polanę, a cień rzucają pojedyncze drzewa rozsiane po hali, dodając temu miejscu niezwykłej magii. Dla mnie właśnie te drzewa są symbolem Hali Jaworowej.
Z góry hali widać pozostałości po szałasach, które służyły pasterzom wypasającym owce. Z Polany Kotarskiej rozciągają się piękne widoki na pobliskie pasma górskie. Zresztą – zobaczcie sami.
Po zrobieniu kilku zdjęć decydujemy się wracać. Mijamy grupkę zagranicznych turystów, którzy pytają nas o dalszą trasę. Widać, że są zachwyceni tymi rejonami.
Wchodzimy na szlak niebieski, który prowadzi wąską, ledwo wydeptaną dróżką leśną.
Po pokonaniu 500 metrów (4,5 km) docieramy do miejsca, w którym łączą się szlaki – Pod Kotarzem. Teraz wracamy w stronę parkingu na Przełęczy Salmopolskiej czerwonym szlakiem. Przed nami jeszcze kilka podejść w górę.
Na szlaku przybywało turystów. Trasa jest naprawdę popularna, zwłaszcza wśród biegaczy górskich. Nie brakuje też osób, które zamiast iść na Kotarz, wybierają krótki spacer z dziećmi od Przełęczy Salmopolskiej.
Podsumowanie
Na trasie z Przełęczy Salmopolskiej na Kotarz pokonujemy zaledwie 200 metrów przewyższenia, co bez wątpienia czyni ją najłatwiejszą opcją dotarcia na szczyt. Zachęcam również do kontynuowania wycieczki na Halę Jaworową, ponieważ doszły mnie słuchy, że w przyszłości ma być ona całkowicie zagospodarowana – planowane są tereny narciarskie i schronisko. Osobiście nie napawa mnie to optymizmem. To nie będzie już to samo, chwytające za serce miejsce.
Dodatkowo, osobom szukającym ciszy i spokoju polecam wybrać tę trasę w dni powszednie, szczególnie zimą, gdy w Szczyrku trwa pełnia sezonu narciarskiego.
Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic




































