Zachód słońca na Malinowskiej Skale, szlak ze Szczyrku

Ostatni tydzień był dla nas naprawdę intensywny, wszystko za sprawą masy rzeczy do ogarnięcia przed zbliżającym się wielkimi krokami wyjazdem na urlop. Obawialiśmy się, że nie uda się nam w tym tygodniu wyskoczyć na szlak. Na szczęście nasze obawy się nie spełniły. Fala upałów zachęciła nas do wieczornego wyjścia na zachód słońca. Szlak ze względu na naszego pięciolatka musiał być dość krótki. Bez wahania postawiliśmy na  Biały Krzyż  i prowadzący z niego  czerwony szlak na Malinowską Skałę.  Po godzinie 17:00, kiedy to wyruszaliśmy z  Bielska – Białej   do  Szczyrku,  termometry wskazywały aż 33 stopnie. Syn zasnął w samochodzie, co nas bardzo ucieszyło, ponieważ obudził się w doskonałym humorze i był pełen sił. Byliśmy wdzięczni za chłodek na szlaku, którego ostatnio nam tak brakowało. W połowie listopada porządnie wymarzliśmy na tej trasie. Zresztą zobaczcie sami, jakie warunki wtedy panowały:  Malinowska Skała z Przełęczy Salmopolskiej – Jesienno-zimowy misz masz

Trasa: Przełęcz Salmopolska / Biały Krzyż (szlak czerwony) – Malinów – Przełęcz Malinowska – Malinowska Skała – powrót tą samą trasą

Data:  15 czerwiec 2019

Dystans:  8.60 km

Czas trwania:  ponad 2:40 (sam przemarsz z pięcioletnim dzieckiem)

Minimalne wzniesienie:  968 m

Maksymalne wzniesienie:  1198 m

Parametry z aplikacji endomondo

Parking Biały Krzyż

Szczyrk Biały Krzyż bezpłatny parkingSamochód parkujemy (jak zawsze) w sąsiedztwie Regionalnego Zajazdu Biały Krzyż na   Przełęczy Salmopolskiej  ( granica z Wisłą ),  która położona jest  934 m n.p.m.  Mimo sobotniego wieczoru nie ma problemu ze znalezieniem  bezpłatnego,  wolnego miejsca.

Parametry parkingu GPS
Parametry GPS parkingu: 49.664621, 18.960342

Na szlak ruszamy około 17:50. Mijamy zajazd i skręcamy w prawo, kierujemy się w górę  czerwonym szlakiem im. Stanisława Huli  (miłośnik gór,  działacz PTTK,  prezes  oddziału Beskidzkiego w Szczyrku). Podejście, które mamy do pokonania na początku szlaku mierzy 800 metrów. Maszerujemy dość szeroką, leśną dróżką, która z każdym krokiem łagodnieje. Pod butami czujemy coraz więcej kamieni.

Jest dość duszno, choć nie brakuje lekkich powiewów wiatru. Na szlaku pojawia się coraz więcej upierdliwych owadów.  Spray na komary, który wrzuciłam do plecaka okazał się bardzo przydatny 😅

Malinów

Mamy za sobą 1.70 km, naszym oczom ukazuje się tabliczka informująca nas, że doszliśmy do pierwszego punktu naszej wyprawy –  Malinów   (1117 m n.p.m. ).  Według drogowskazu została nam godzina drogi na Malinowską Skałę .  Przechodzimy dosłownie parę kroków i robimy sobie przerwę, siadamy przy stoliku i uzupełniamy płyny. Po chwili ruszamy w dalszą drogę. Przed nami bardzo przyjemny odcinek – iście spacerowy, nie wymagający od nas pokładów energii.

Następnie nasz  czerwony szlak   zaczyna schodzić stromo w dół. (W drodze powrotnej – stromo w górę 😉 ). Tutaj możemy podziwiać pierwsze górskie widoki. Po lewej wynurza się szczyt należący do  Korony Gór Polski –   Skrzyczne   wraz z nadajnikiem, Małe SkrzyczneMalinowska Skała . Po prawej natomiast rozciąga się widok (między innymi) na  Zielony Kopiec,  Baranią Górę .

Jaskinia Malinowska

Tutaj, pod szczytem góry  Malinów  znajduje się  pomnik przyrody nieożywionej –  Jaskinia Malinowska ( 1075 m n.p.m.),  która została otwarta dla turystów na początku czerwca tego roku. Jej  głębokość   to około 10 metrów.  Dzieli nas od niej zaledwie 50 metrów. Niestety goni nas czas i nie możemy zboczyć ze szlaku, aby podejść pod wejście do jaskini. Wybierając się na jej zwiedzanie nie zapomnijcie o czołówkach i wodoodpornych ubraniach. Więcej informacji o  Jaskini Malinowskiej   znajdziesz tutaj:  Jaskinia Malinowska szlak.

Aplikacja wskazuje, że mamy za sobą 3 km. Docieramy do kolejnego drogowskazu, przy którym skręcamy w prawo. Od  Malinowskiej Skały  dzieli nas 35 minut drogi. Przed nami znowu spacerowy odcinek, który mierzy około 1 km.

Przełęcz Malinowska

Docieramy do  Przełęczy Malinowskiej.  Tablice informują nas, że za 15 minut osiągniemy nasz cel. Słońce jest coraz niżej, ale bez problemu zdążymy na zachód słońca. Robimy krótka przerwę, synuś koniecznie chciał porzucać kamieniami. Przed nami do pokonania ostatnie, strome podejście.

Malinowska Skała

Mamy za sobą 4:30 km i stajemy na  Malinowskiej Skale,  która położona jest  1152 m n.p.m.  Na miejscu zastajemy dwóch turystów. Jako, że była sobota spodziewaliśmy się tłumów. Widoczność była bardzo dobra, a niebo powoli nabierało kolorów. W między czasie zebrały się chmury, które uniemożliwiły nam podziwianie całkowitego zachodu słońca. Mimo to – było jak w bajce!

Rozciągają się stąd wspaniałe widoki na sąsiadujące z  Malinowską Skałą –  Skrzyczne  (na którym znajduje się  Schronisko PTTK ),  Kotlinę Żywiecką   oraz  Jezioro ŻywieckieKrólową Beskidów –  Babią Górę ( Diablak ),  Księcia Beskidów –  Pilsko   oraz  Baranią Górę.

Zachód słońca na Malinowskiej Skale

Zachód słońca podziwiamy natomiast patrząc w przeciwnym kierunku – w stronę  Czantorii  (Beskid Śląski).  Mimo, że niebo nie było tego dnia idealne – nacieszyliśmy oczęta wspaniałymi widoczkami.  Najlepsze widoki rozciągają się oczywiście z wychodni skalnej.

Poniżej kilka październikowych ujęć z Malinowskiej SkałyWidok z Malinowskiej Skały w kierunku szlaku na Skrzyczne, jesienny wieczórZachód słońca widziany z Malinowskiej Skały

Malinowska Skała, październikowy zachód słońca

Na  Malinowskiej Skale   spędzamy sporo czasu. Robimy zdjęcia, wygłupiamy się. Lepiej nie mogliśmy sobie wyobrazić tego wieczoru. Nie żałujemy, że nie zostaliśmy w domu. Ostatni natknęłam się w Internecie na cytat: „Więcej gór, mniej kanapy” .  Niby banalne, ale podpisuję się pod tym rękami i nogami 😎  Tak jak już wspominałam przyszły chmury, zerwał się również zimniutki wiatr. Zdecydowaliśmy się ruszyć w drogę powrotną. Ponad połowę szlaku udaje się nam przejść bez latarek. Syn z niecierpliwością czekał, aż się z ciemni. W drodze powrotnej nie spotykamy żywej duszy, zaskakująco szybko udaje się nam zejść na parking na  Przełęczy Salmopolskiej.O godzinie 21:40 jesteśmy przy samochodzie. Ruszamy w stronę  Bielska – Białej.  Szczęśliwi i usatysfakcjonowani wracamy do domu.

Przed wyjazdem na urlop planujemy jeszcze jedno wyjście w góry. Synuś namawia nas na wschód słońca w górach… Jednak to gdzie się udamy, jest zależne w głównej mierze od pogody, która niestety nie zapowiada się za ciekawie na bieżący tydzień. Przypuszczam, że będziemy musieli przełożyć wschód i ograniczyć się z wyjściem w  Beskidy.  Na pewno podzielę się z Wami naszym wyborem.  Do zobaczenia na szlaku! 🥰

Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku:  Blog szlakowe.pl 

Zapraszam również na Instagram:  @greenmagpic

Z przyjemnością dodam, że jest to kolejny szczyt zdobyty w akcji: Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *