Końcówka listopada przywitała nas intensywnymi opadami śniegu. Niedzielę planowałam spędzić z mężem na beskidzkim szlaku, a syn miał pojechać ze swoją grupą modelarską na wystawę do Krakowa. Niestety, ze względu na trudne warunki pogodowe, wyjazd został w ostatniej chwili odwołany. W efekcie wyruszyliśmy w trasę w trójkę. Wybraliśmy Rajczę, a celem naszej wycieczki był Wilczy Groń w Beskidzie Żywieckim. Część szlaku przeszliśmy Wilczym Szlakiem. Trasa w dużej mierze prowadzi przez las, ale mijamy też malownicze, pojedyncze polany. Sam szczyt Wilczego Gronia zachwyca widokami, rozpościerają się z niego piękne panoramy Beskidów.
W dniu naszej wyprawy pogoda nie rozpieszczała – początkowo padał śnieg, a krajobraz tonął w szarości. Mimo to doświadczenie było wyjątkowe, a my już wiemy, że koniecznie wrócimy w te strony latem.
Trasa: Rajcza – Cząpel (Compel) – Wilczy Groń – powrót tą samą trasą
Dystans: około 6 km*
Czas przejścia: około 2 h*
Minimalne wzniesienie: 499 m
Maksymalne wzniesienie: 662 m
*w obie strony
Kilka słów tytułem wstępu
Dojazd do Rajczy z Bielska-Białej przebiegł nam bardzo sprawnie. Już w poprzednim wpisie (dostępnym pod tym linkiem: Chata Gírová (Schronisko Gírová) – trasa z Mostów koło Jabłonkowa) wspominałam o nowo otwartym odcinku drogi ekspresowej S1 Przybędza–Milówka, dzięki któremu dotarliśmy do Rajczy w około 30 minut, płynnie i bez korków.
Na Wilczy Groń w Beskidzie Żywieckim nie prowadzi oficjalnie wyznaczony przez PTTK szlak turystyczny. W Rajczy wytyczono jednak tzw. Wilczy Szlak. Na drzewach można dostrzec czerwone tabliczki z wizerunkiem wilka oraz napisem „Wilczy Szlak – Chata na Zagroniu”. Trasa prowadzi do wspomnianej chaty studenckiej, przechodząc przez Wilczy Groń. My jednak, ze względu na surowe warunki pogodowe i dość późną porę, zrezygnowaliśmy z podejścia do chatki, obierając za cel sam szczyt Wilczy Groń. Chatka na Zagroniu znajduje się w odległości około 1,5 km od Wilczego Gronia.
Jako ciekawostkę warto dodać, że w Beskidzie Żywiecko-Orawskim również znajduje się szczyt o nazwie Wilczy Groń. Ma on około 960 m n.p.m. i należy do Grupy Pilska. Co ciekawe, w linii prostej dzieli go od Wilczego Gronia w Rajczy zaledwie kilka kilometrów.
Rajcza – początek trasy
Wycieczkę na Wilczy Groń rozpoczęliśmy w okolicach Kościoła Rzymskokatolickiego pw. św. Wawrzyńca Diakona Męczennika i św. Kazimierza Królewicza w Rajczy. Miejsca parkingowego należy szukać w pobliskiej okolicy. Nasz syn, podekscytowany pierwszym śniegiem w tym roku, zabrał z samochodu zimowy sprzęt. Ze względu na trudne warunki w Beskidach nie spodziewaliśmy się tłumów na tej trasie, zwłaszcza że prowadzi ona poza szlakiem. I rzeczywiście, na polanie nieopodal szczytu Wilczy Groń spotkaliśmy tylko jednego turystę z psiakiem.
Początkowo chcieliśmy iść na przełaj stokiem, ale wejście od strony kościoła było zamknięte. Dopiero w drodze powrotnej zauważyliśmy, że dało się wejść na teren stoku narciarskiego od strony parkingu przy hali sportowej. Ale my ruszyliśmy w górę drogi przy plebani i kościele.
Na tyłach kościoła skręciliśmy w lewo. Ten odcinek miał około 200 metrów i prowadził po prostej dość stromo pod górę. Minęliśmy ostatnie zabudowania i dotarliśmy do linii lasu. Tam skręciliśmy w lewo, kierując się w stronę stoku (odcinek 2-3 w linii prostej na przygotowanej przeze mnie mapie). Gdy do niego dotarliśmy, kontynuowaliśmy wspinaczkę.
Na górze stoku droga się rozwidlała, a my wybraliśmy tę prowadzącą w lewo. Na trasie leżało sporo świeżego śniegu, co nieco utrudniało swobodną wędrówkę. Żałowałam, że nie założyłam stuptutów, podczas gdy nasz jedenastolatek dzięki nim nie musiał martwić się śniegiem wpadającym do butów i pod nogawki. Droga leśna na tym odcinku w dużej mierze wznosiła się w górę.
1 km – Skręciliśmy ostro w lewo i kontynuowaliśmy wspinaczkę w śniegu. Miejscami trasa nie była wydeptana, a śnieg był miękki. Później droga się złagodziła i wędrowaliśmy spokojnie w kierunku Wilczego Gronia. Na drzewach zalegały ogromne ilości śniegu, prezentując się malowniczo.
Cząpel (Compel)
1,1 km – Leśna droga doprowadziła nas do szczytu Cząpel (Compel) położonego 655 m n.p.m. Po prawej stronie ścieżki mąż dostrzegł czerwoną tabliczkę z napisem „Wilczy Szlak”, zawieszoną na drzewie. W dniu naszej wycieczki była ona ledwo widoczna zza ośnieżonych gałęzi. Zgodnie z jej wskazaniami skręciliśmy w prawo i podążaliśmy wygodną, niewymagającą leśną drogą.
1,3 km – Weszliśmy na niewielką polanę, a po chwili ponownie wkroczyliśmy na leśną drogę. Po drodze mijaliśmy kolejną tabliczkę Wilczego Szlaku. Miejscami pod miękkim śniegiem kryło się błoto, co sprawiało, że teren był bardzo śliski.
Polana widokowa i Wilczy Groń
2,2 km – Weszliśmy na obszerną, widokową polanę, gdzie postanowiliśmy zrobić sobie dłuższą przerwę. Syn chciał pozjeżdżać na swojej desce, a my planowaliśmy również zatrzymać się na coś ciepłego. Tym razem zrezygnowaliśmy z termosu i do plecaka spakowaliśmy butlę gazową z palnikiem. Na polanie znajduje się ławka, a wokół rozciągają się piękne beskidzkie panoramy. Po dłuższym odpoczynku ruszyliśmy wygodną, wydeptaną ścieżką biegnącą wzdłuż polany, w kierunku szczytu Wilczy Groń, oddalonego stąd o około 700 metrów. Otwarta przestrzeń sprawiała, że na tym krótkim odcinku zimny wiatr mocno dawał nam się we znaki.
3 km – Dotarliśmy do celu. Wilczy Groń, położony na wysokości około 662 m n.p.m., nie jest oznaczony tabliczką – przynajmniej my takiej nie znaleźliśmy, mimo że dokładnie się rozglądaliśmy. Jako punkt charakterystyczny można uznać ławeczkę stojącą po lewej stronie polany, z której rozciągają się przyjemne widoki na Beskidy. Szczególnie efektownie prezentuje się panorama na Muńcuł. Nam niestety widoczność tego dnia nie dopisała, ale takie wyjścia również mają swój klimat. To miejsce musi prezentować się pięknie latem, oczami wyobraźni widziałam tę polanę w zielonym, letnim wydaniu.
Z tego miejsca można kontynuować wędrówkę w kierunku Ujsoł, mijając po drodze między innymi szczyt Kiczora oraz wspominaną już Chatkę na Zagroniu, do której docelowo prowadzi Wilczy Szlak.
Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic
































