Choć trudno w to uwierzyć, czas powoli żegnać tegoroczne lato. Od kilku dni śledziłam prognozy pogody, a ostatni weekend lata zapowiadał się wręcz fantastycznie, miało być słonecznie, a nocą temperatura miała sięgać 19°C. To była idealna okazja, by spędzić noc pod namiotem. Tym razem wybraliśmy rejony Czech bliższe Polsce, około 30 km od przejścia granicznego w Cieszynie, i odwiedziliśmy Beskid Morawsko-Śląski. Noc spędziliśmy na Obszarze Chronionego Krajobrazu Beskidy (Chráněná krajinná oblast Beskydy), na malowniczej łące u podnóża góry Godula. Zanim jednak rozłożyliśmy biwak, wyruszyliśmy na szlak. Odwiedziliśmy górskie schronisko turystyczne Chata Kotař w Beskidzie Śląsko-Morawskim – urokliwe i przyjemne miejsce, w którym serwują przepyszną, aromatyczną zupę czosnkową z grzankami. Choć w samym schronisku i jego okolicy było sporo turystów, trasa, którą wybraliśmy z Morawki (Morávka), okazała się spokojna i niemal bez tłoku. Trzeba się na niej jednak trochę wysilić, ponieważ szlak prowadzi praktycznie cały czas pod górę.
Trasa: Morávka (szlak niebieski) – Velký Lipový potok – Výhled nad jízdárnou – Chata na Kotaři – powrót tą samą trasą
Dystans: około 7,5 km*
Czas przejścia: około 2,5 h*
Minimalne wzniesienie: 446 m
Maksymalne wzniesienie: 798 m
*w obie strony
Morawka (Morávka) parking
Samochód zostawiliśmy na bezpłatnym parkingu w Morawce (Parkoviště Morávka – Malé Lipové) przy niebieskim szlaku. Parking jest przestronny, jednak w ostatni weekend lata udało nam się zająć jedno z ostatnich wolnych miejsc. Przy parkingu dostępna jest również toaleta.


Z parkingu ruszyliśmy w kierunku wschodnim, podążając za oznaczeniami niebieskiego szlaku. Początkowo wędrowaliśmy poboczem szerokiej, asfaltowej drogi. Ten odcinek trasy był łagodny i nie wymagał większego wysiłku. Po drodze mijaliśmy zabudowania, w tym kilka pensjonatów.
Velký Lipový potok
Po około 600 metrach niebieski szlak skręcił w lewo, prowadząc nas do miejsca oznaczonego na tablicy Velký Lipový potok (460 m n.p.m.), wzdłuż którego mieliśmy kontynuować wędrówkę. Z drogowskazu dowiedzieliśmy się, że do turystycznej Chaty na Kotaři pozostały jeszcze 3 kilometry.
Dalej wędrowaliśmy spokojną, wygodną asfaltową drogą wzdłuż ogrodzenia i wspomnianego potoku – trasa była przyjemna i łatwa do pokonania.
0,9 km – Niebieski szlak skręcił w lewo, a asfaltowa droga zamieniła się w kamienistą ścieżkę leśną. Przed nami było około 100 metrów stromej wspinaczki. Po jej pokonaniu skręciliśmy w prawo i szliśmy wzdłuż ogrodzenia, za którym na polanie pasły się koniki. Znajduje się tu znak przypominający, aby psy prowadzić wyłącznie na smyczy. Minęliśmy ostatnie zabudowania na szlaku i skręciliśmy w prawo.
Po skręcie w prawo ścieżka weszła w las, a na jej powierzchni zalegało sporo mniejszych, luźnych kamieni. Po około 50 metrach kamienista droga skręciła w lewo i nadal prowadziła stromo pod górę. Wędrowaliśmy lasem bukowo-sosnowym.
1,4 km – Niebieski szlak skręcił w prawo, a my wędrowaliśmy stromo pod górę polany. Po drodze minęliśmy drewnianą budkę, w której przed słońcem chroniły się owce. Patrząc za siebie, podziwialiśmy najwyższy szczyt Beskidu Morawsko-Śląskiego – Łysą Górę. Na tym odcinku szlaku również nie brakowało drobnych kamieni.
Punkt widokowy nad jízdárnou (Výhled nad jízdárnou)
1,5 km – Po wejściu na górę dotarliśmy do atrakcyjnego punktu widokowego na Ścieżce edukacyjnej Prasiva – Výhled nad jízdárnou, położonego na wysokości 566 m n.p.m. Znajduje się tu tablica z opisem panoramy rozpościerającej się z tego miejsca.
Stąd można podziwiać szczyty Beskidu Morawsko-Śląskiego, m.in. Travný, najwyższy szczyt pasma – Łysą Górę (Lysá hora, 1324 m n.p.m.), a także Malchor i Kykulkę.
Zaraz za punktem widokowym niebieski szlak wprowadził nas na stromą, kamienistą drogę leśną, prowadzącą przez las iglasty. Po około 60 metrach las się przerzedził, a droga złagodniała – kamieni na trasie było już mniej. Nad koronami drzew szybował jastrząb, a jego charakterystyczne odgłosy rozbrzmiewały w okolicy.
1,8 km – Ponownie musieliśmy się nieco wysilić, ponieważ droga znów wznosiła się stromo w górę. Z każdym krokiem pojawiało się coraz więcej kamieni na trasie. Mijaliśmy liczne brzozy, przy których z pewnością rosło mnóstwo grzybów, jednak staraliśmy się nie patrzeć na boki i nie rozglądać się za nimi.
2,2 km – Doszliśmy do rozwidlenia, gdzie w lewo prowadziła ścieżka do Hospůdka Ateliér Chalupa, w której również można się zatrzymać i coś zjeść. My jednak kontynuowaliśmy prosto w kierunku turystycznej Chaty Kotař, do której według drogowskazu mieliśmy 800 metrów. Po sprawdzeniu mapy okazało się jednak, że odległość do schroniska była nieco większa – około 1500 metrów. 😊
Przed nami rozciągało się bardzo strome, kamieniste podejście o długości około 200 metrów. Otwarta przestrzeń i wysoka temperatura dodatkowo utrudniały wspinaczkę, ale wspaniały widok na Beskid Morawsko-Śląski z najwyższym szczytem – Łysą Górą – wynagradzał wszelki trud.
Następnie na moment droga złagodniała, przecięliśmy drogę pożarową (2,8 km) i ponownie weszliśmy w las. Po lewej stronie szlaku niebieskiego jest ławeczka, a na drzewie żółta tabliczka punktu ratunkowego FM 007. Droga była tu ubita, ale cały szła pod górę.
Następnie weszliśmy na łagodną, szeroką drogę, przy której mijaliśmy dwa wyschnięte potoczki i pojedyncze zabudowania. Na tym odcinku niebieskiego szlaku spotykaliśmy kilku turystów.
Chata na Kotaři w Beskidzie Morawsko-Śląskim
3,6 km – Znaleźliśmy się przy górskim schronisku turystycznym Chata Kotař, położonym na wysokości 795 m n.p.m. w Beskidzie Morawsko-Śląskim, w paśmie Ropicy. Historia tego miejsca sięga 1937 roku. Schronisko cieszy się dużą popularnością wśród Czechów, ale spotkaliśmy tu również turystów z Polski. Przy budynku ustawione są stoliki z ławkami i leżaki, a w piękną, słoneczną pogodę, jaką mieliśmy w dniu wizyty, większość gości spędza czas na świeżym powietrzu. Na tarasie przy schronisku znajdują się stoliki z parasolkami.
Miejsce to jest chętnie odwiedzane przez rodziny z dziećmi, maluchów było całkiem sporo w to sobotnie popołudnie. Przy schronisku znajdują się również dwie huśtawki, a naszego syna, małego konstruktora i modelarza, najbardziej zainteresowały pozostałości mechanizmu z silnikiem starego wyciągu – oczywiście nie obyło się bez pamiątkowego zdjęcia.
Chata Kotař jest niezwykle przyjemnym miejscem, w którym można miło spędzić czas, relaksując się w otoczeniu natury. My również skorzystaliśmy z wnętrza schroniska, które urządzone jest w stylu typowej górskiej chaty. Wnętrze bardzo przypadło nam do gustu – najpierw staliśmy w kolejce do bufetu, a później czekaliśmy na przepyszną zupę czosnkową z grzankami. Skusiliśmy się również na naszą ulubioną Kofolę.
Menu schroniska jest niewielkie. Poza zupą czosnkową można tu zamówić m.in. zupę fasolową, kiełbasę czy hot-doga. Obsługa bufetu jest bardzo sympatyczna i zawsze wita klientów z uśmiechem. Płatności można dokonywać czeskimi koronami lub polskimi złotówkami (a także za pomocą Revolut), jednak nie ma możliwości zapłaty kartą. Dodatkowo można tu zakupić pamiątki – magnes, widokówkę lub, tak jak nasz syn, ceramiczny dzwoneczek z napisem Chata Kotař.
Chata na Kotaři adres
Morávka 373, 739 05 Morávka, Czechy
Współrzędne GPS – Chata na Kotaři: 49.6208339N, 18.5322519E
Chata na Kotaři godziny otwarcia
W schronisku przy menu wisiała kartka z informacją o dniach i godzinach otwarcia. Wynikało z niej, że miejsce to jest czynne w piątki, soboty i niedziele w godzinach od 10:00 do 16:00.
Chata Kotař zdjęcia
Chata Kotař pieczątka
Pieczątka jest dostępna przy bufecie schroniska.
Z Chaty Kotař można kontynuować wędrówkę, na przykład czerwonym szlakiem do Chaty Ropička (ok. 2 km).
Biwak na łące u podnóża góry Godula na Obszarze Chronionego Krajobrazu Beskidy
Noc spędziliśmy pod namiotem na Obszarze Chronionego Krajobrazu Beskidy (Chráněná krajinná oblast Beskydy), na malowniczej łące u stóp góry Godula, w towarzystwie uroczych owiec, które przez cały czas kręciły się w pobliżu. 🐑💚🐑 Oczywiście właściciel łąki posiadał wszystkie niezbędne zezwolenia na biwakowanie. Wieczorem rozpaliliśmy tradycyjnie ognisko i skosztowaliśmy małe co nieco. Tym razem hitem okazała się cukinia pieczona na ogniu. W drugiej połowie września szybko robi się ciemno i chłodno – przed 20:00 oglądaliśmy już w namiocie drugi sezon serialu „Wilczy Król”.
Choć byliśmy pewni, że pogoda nas nie zaskoczy, noc do spokojnych nie należała. Nagle zerwał się halny wiatr, a nasz dość wysoki namiot został mocno sponiewierany. Na szczęście nocowaliśmy w bezpiecznej odległości od drzew, więc nie było zagrożenia, ale tę nieprzespaną noc zapamiętamy na długo. ❤️
Na pewno jeszcze wrócimy na łąkę u stóp góry Godula. Mimo silnego wiatru, miejsce to było niezwykle spokojne, przyjemne i piękne. 🐑💚
Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic

























































