Witajcie, Kochani! Dziś chcę Wam napisać, że możliwość dzielenia się z Wami moją górską pasją, chwilami uchwyconymi na fotografiach oraz miejscami, które odwiedzam z moim kochanym mężem i synem, to jedna z najwspanialszych rzeczy, jakie spotkały mnie w życiu. Dzięki blogowaniu poznałam wielu wspaniałych i wartościowych ludzi.
Choć nie ukrywam, że gdy spotykam Was na szlaku i słyszę: „Ja Was znam!”, zawsze jestem ogromnie zaskoczona. Wciąż trudno mi uwierzyć, że świat jest tak mały i że zdarza się, iż jesteśmy rozpoznawalni.
Cienie blogowania
Niestety, w blogowaniu nie zawsze jest różowo. Blog prowadzę od 2018 roku – to już sporo czasu, wiele wypraw, zdjęć i napisanych artykułów. Trzeba jednak liczyć się z tym, że zakładając swoją stronę, nie zawsze trafiają na nią osoby, które chcą zaczerpnąć wiedzy czy inspiracji. Zdarzają się też tacy, którzy mają w tym interes.
Poświęciłam jednemu z problemów niejednego blogera osobny artykuł, chodzi o wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora. Krótko mówiąc o prawa autorskie. Całą historię oraz moje doświadczenia w tym temacie opisałam tutaj: Prowadzenie bloga – kradzież zdjęć prawa autorskie – co zrobić? Moje doświadczenie
Choć trudno w to uwierzyć, wśród blogerów również są osoby, które nie zaglądają na czyjegoś bloga z czystej ciekawości, dla inspiracji czy po to, by zostawić miły komentarz. Zdarza się, że śledzą wpisy i czerpią z nich informacje, a przy okazji „ulepszają” własne artykuły. To dla mnie zaskakujące, bo każdy bloger powinien mieć swój styl i na pewno powinien wiedzieć, ile wysiłku kryje się za przygotowaniem każdego wpisu blogowego. Poza tym – jak można pisać o miejscu, w którym się nigdy nie było? Owszem, mogłabym otworzyć Wikipedię, przejrzeć mapę i po kolei opisywać różne lokalizacje, ale jaki miałoby to sens? W prowadzeniu bloga najważniejsza jest AUTENTYCZNOŚĆ. Nie da się napisać, jak coś wygląda, smakuje czy pachnie, jeśli się tego nie zobaczyło, nie doświadczyło. Dlatego, zakładając blog „szlakowe.pl”, postanowiłam opisywać tylko te miejsca, które odwiedziłam. Tylko w ten sposób można tworzyć rzetelne treści i dzielić się prawdziwymi wrażeniami oraz doświadczeniami. Przyznam jednak, że frustruje mnie, gdy ktoś idzie na łatwiznę. W dzisiejszych czasach naprawdę trudno być kreatywnym blogerem, bo kopiowanie informacji stało się niestety codziennością. Chodzi mi o sytuacje, gdy ktoś bez refleksji przepisuje czyjąś relację lub opis miejsca, nie mając z nim osobistego kontaktu.
Na szczęście jest też ogromna rzesza blogerów, którzy tworzą swoje treści z pasją, nie kopiując innych. I to właśnie oni dodają blogowej przestrzeni prawdziwej, wiarygodnej wartości. ❤
Sztuczna inteligencja i zmieniający się Internet
Nowe technologie zmieniają też zasady gry. Zupełnie nowym wyzwaniem jest samo AI (sztuczna inteligencja), które również czerpie informacje ze stron internetowych. Obecnie można zauważyć, że wyniki wyszukiwania generowane przez AI często pojawiają się na pierwszych miejscach w wyszukiwarce Google i innych (np. Bing). W efekcie strony i blogi stają się mniej widoczne, przez co dociera do nich coraz mniej zainteresowanych osób. Po prostu dotarcie do bloga jest coraz trudniejsze. Co więcej, dzięki sztucznej inteligencji w zaledwie kilka sekund można dziś wygenerować obrazy, bez wychodzenia z domu uzyskując zjawiskowe zdjęcia krajobrazów.
Regularność kontra rzeczywistość
Następną kwestią jest regularność i systematyczność. Nie ma co się oszukiwać: aby prowadzić wartościowego bloga i żeby inni mogli dotrzeć do Twoich treści, trzeba publikować wpisy w miarę regularnie. Nie zawsze jest to możliwe – czasem po prostu brakuje chęci, zdrowia, czasu. Ja również miewam dni słabości i zniechęcenia, ale na szczęście szybko przypominam sobie o pozytywnych aspektach blogowania i po krótkim odpoczynku odzyskuję energię oraz chęć do działania. Nie ukrywam, że zrobienie sobie czasem przerwy pozytywnie wpływa na wenę twórczą i pozytywną motywację.
Blogowanie to też statystyki… ale z dystansem
Mając własną stronę, warto również pomyśleć o jej promocji w mediach społecznościowych. Niestety, tam najważniejsze są zasięgi. Można mieć piękne zdjęcia i dopracowane opisy, a mimo to odbiorców jest niewielu. Dlatego nie warto uzależniać wartości swoich materiałów od liczby „polubień”. Oczywiście prowadzenie profili społecznościowych jest również bardzo czasochłonne i trudno to wszystko ogarnąć samemu, zwłaszcza gdy się pracuje i ma dzieci w wieku szkolnym.
Podobnie jest w przypadku statystyk odwiedzin bloga, których wzrost cieszy każdego twórcę. Ja, zakładając blog, nie byłam nastawiona na duży ruch – myślałam, że czasem odwiedzi go ktoś z rodziny, jakiś znajomy, czasem ktoś przypadkowy. Jednak w miarę upływu czasu ruch naturalnie wzrastał. Ostatnio postanowiłam przyjrzeć się dokładniej ruchowi na mojej stronie. W tym celu mąż napisał mi program monitorujący odwiedziny. Z analiz statystyk wiem, że znaczną część ruchu generują boty – więc warto patrzeć na liczby z odpowiednim dystansem. Jak się okazuje, przykładowo przy 4296 wejściach dziennie na stronę, 327 z nich to roboty skanujące witrynę. W kolejnym dniu wejść było nieco mniej (4034), ale robotów odwiedziło ją więcej – bo aż 466. W całym miesiącu takich wejść botów uzbiera się całkiem sporo. W efekcie: im więcej treści na stronie, tym więcej wizyt botów.
Mimo wszystko warto pamiętać, że to tylko liczby, które same w sobie nie świadczą o tym, czy blog jest przydatny, rzetelny i prowadzony z pasją. W sieci jest wiele fantastycznych stron tworzonych z sercem, do których wcale nie jest łatwo dotrzeć.
Koszty, czas i poświęcenie
Prowadzenie bloga wiąże się również z kosztami – to między innymi opłaty za hosting i domenę, a w przypadku bloga podróżniczego dochodzą jeszcze wyjazdy oraz sprzęt fotograficzny. W moim przypadku są to jednak podróże, które odbyłabym niezależnie od tego, czy prowadziłabym blog, czy nie. Blog jest dla mnie przede wszystkim miejscem, w którym mogę dzielić się naszymi wyprawami i wspomnieniami.
Czasem można natknąć się na kąśliwy komentarz – komuś coś się nie spodoba, ktoś skrytykuje bez większego powodu. Każdy bloger musi być na to przygotowany, bo nie da się zadowolić wszystkich, choćbyśmy włożyli w tworzenie treści całe serce.
Dlaczego mimo wszystko warto
Wiele osób wyobraża sobie, że prowadzenie bloga od razu przynosi ogromny ruch, popularność i pieniądze. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Potrzeba czasu, cierpliwości i ogromu pracy, by blog mógł się rozwijać. Mimo to, jeśli robimy to z pasji, a nie dla sławy czy zysków, radość płynąca z tworzenia własnego miejsca w sieci jest naprawdę bezcenna.
Choć czasem spotykają nas nieprzyjemne sytuacje, blogowanie pozostaje piękną przygodą. Warto założyć swoją stronę i dzielić się pasją z innymi – nigdy nie wiadomo, jak wielu ludzi zainspirujesz albo ilu wspaniałych przyjaciół spotkasz po drodze.
Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic




