Od dawna chciałam wybrać się na mniej znany, dwuwierzchołkowy szczyt w Beskidzie Małym w Paśmie Bliźniaków o ładnej i ciekawej nazwie – Bliźniaki. Natknęłam się na niego, przeglądając około trzy lata temu wykaz wszystkich szczytów w Beskidzie Małym. Jakoś zawsze było nam jednak nie po drodze w stronę Wadowic. Ze względu na długi, sierpniowy weekend szlaki w Beskidach były zatłoczone, a wysoka temperatura zachęcała do spaceru bardziej zacienioną ścieżką. Jednogłośnie stwierdziliśmy, że to idealny czas na wycieczkę na Bliźniaki. Wybraliśmy szlak niebieski z Ponikwi, położonej niedaleko Wadowic. Trasa okazała się idealna – niemal przez cały czas prowadziła przez zacieniony las, a po drodze mijaliśmy gęste krzewy leśnych ostrężyn uginające się pod ciężarem owoców. Było miejscami stromo, jak to w Beskidzie Małym, ale zarazem cicho i spokojnie. Na szlaku nie spotkaliśmy nikogo, a jedyną trzyosobową grupkę turystów minęliśmy dopiero, schodząc na parking.
Trasa: Ponikiew (niebieski szlak) – Przełęcz im. Czesława Panczakiewicza (żółty szlak) – Bliźniaki (Giermotka) – powrót tą samą trasą
Dystans: około 5 km*
Czas przejścia: około 2 h*
Minimalne wzniesienie: 362 m
Maksymalne wzniesienie: 575 m
*w obie strony
Ponikiew parking
Samochód można zostawić na bezpłatnym parkingu w pobliżu kościoła św. Aleksego w Ponikwi. Dokładne współrzędne parkingu podaję poniżej.

Ponikiew szlak niebieski
Z parkingu należy przejść 200 metrów wzdłuż drogi w stronę OSP, po czym skręcić w prawo w ulicę Góralską. Wchodzimy tym samym na niebieski szlak. Następnie po 150 metrach opuszczamy ul. Góralską wybierając drogę w prawo. Po kolejnych 250 metrach skręcamy w prawo, wchodząc na drogę leśną. Na niebieskim szlaku znajdują się stacje Drogi Krzyżowej. Ciekawostką jest, że przez Ponikiew, podobnie jak przez inne miejscowości w Gminie Wadowice, przebiega odcinek szlaku pielgrzymkowego ROMEA STRATA. Drewniane obrazy wiszą na drzewach wzdłuż leśnej ścieżki. Szlak pielgrzymkowy ROMEA STRATA oznaczony jest pomarańczową strzałką w białym okręgu. Po wejściu na drogę leśną od razu zaczynamy wspinaczkę. Po około 200 metrach niebieski szlak skręca lekko w prawo, a droga nadal prowadzi pod górę.
Przełęcz im. Czesława Panczakiewicza w Beskidzie Małym – szlak żółty
1,4 km – Doszliśmy do szerokiej drogi leśnej oznaczonej żółtą tabliczką – Przełęcz im. Czesława Panczakiewicza (510 m n.p.m.). Na Wikipedii można przeczytać, że Czesław Panczakiewicz urodził się w 1901 roku w Wadowicach. Był pasjonatem gór i niestrudzonym promotorem turystyki, a także pedagogiem i animatorem. Zmarł w wieku 57 lat.
Na Przełęczy im. Czesława Panczakiewicza dołączył do nas żółty szlak z Kleczy Górnej (3 h), którym właśnie podążaliśmy dalej w stronę Bliźniaków. Z drogowskazu wynikało, że na szczyt mamy jeszcze około 30 minut drogi. Ścieżka miejscami schodziła w dół, a czasem wznosiła się pod górę (⬆️ 105 m, ⬇️ 31 m). Warto pamiętać, że w drodze powrotnej na parking również trzeba się nieco wysilić.
2,2 km – Weszliśmy na wąską, leśną ścieżkę, by pokonać ostatnie 300 metrów podejścia na szczyt. Im bliżej byliśmy celu, tym bardziej dzika i zarośnięta stawała się ścieżka. Komary również dawały się we znaki – żałowałam, że nie spakowałam do plecaka środka przeciw owadom. Na tym odcinku natrafialiśmy na najwięcej krzaczków ostrężyn, a chłopaki co chwila przystawali, by skosztować dojrzałych owoców. Nie brakowało tu także pojedynczych powalonych drzew.
Letnie wędrówki po lesie mają w sobie coś wyjątkowego. Uwielbiam obserwować, jak poranne i popołudniowe słońce oświetla leśne ścieżki, nadając im magiczny klimat.
Bliźniaki (Giermotka) w Beskidzie Małym
2,5 km – Wdrapaliśmy się na górę, gdzie powitał nas piękny widok w kierunku południowo-wschodnim – na pobliskie doliny, Jezioro Mucharskie oraz wznoszące się w oddali beskidzkie szczyty. Sam szczyt Bliźniaki, położony na wysokości 572 m n.p.m. (wg Wydawnictwa Sygnatura), jest całkowicie zalesiony. Na mapach pojawia się też inna nazwa tego wierzchołka – Giermotka. Spędziliśmy dłuższą chwilę, przeszukując okolicę, lecz niestety nie natrafiliśmy na tabliczkę oznaczającą szczyt. Trzeba przyznać, że wędrówka w ten rejon pozwala nacieszyć się ciszą, z dala od tłumnych szlaków.
Powrót na parking w Ponikwi przebiegł bardzo sprawnie. Oczywiście, po drodze nie brakowało przystanków na skubanie leśnych jeżyn. Trasa na Bliźniaki w Beskidzie Małym nie zawiodła mnie ani trochę – zapewniła wszystko, czego oczekiwałam: cień, sielski klimat i ciszę… którą tak bardzo lubię. Jeśli jesteście miłośnikami leśnych spacerów, to miejsce z pewnością przypadnie Wam do gustu.
Zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl i na Instagramie: @greenmagpic

























