Zimowe Skrzyczne z widokiem na Tatry, najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego ze Wsi Ostre, Dolina Zimnika

Dzisiaj przedstawię Wam trasę w Beskidzie Śląskim prowadzącą na najwyższy szczyt tego pasma – Skrzyczne, które należy do Korony Gór Polski. Startować będziemy ze wsi Ostre. Szczerze mówiąc mam do tej niewielkiej wsi ogromny sentyment, ponieważ to właśnie tutaj wszystko się zaczęło. Zrodziła się nasza pasja do wędrowania, a nasz synuś stawiał tu pierwsze kroki na górskich szlakach. Początkowo zdobywanie szczytów umożliwiały nam liczne drogi pożarowe znajdujące się w Dolinie Zimnika. Szczególnie w okresie kiedy syn siedział jeszcze w wózku. No, ale o tym można byłoby przygotować osobny wpis. Pora wrócić do opisu szlaku niebieskiego… 😉

Trasa: Wieś Ostre okolice Hotelu Zimnik (szlak niebieski) – Równia – Hala Jaskowa – Schronisko PTTK Skrzyczne – Skrzyczne – powrót tą samą trasą

Data: 29 Listopad 2018

Dystans:  10:50 km

Czas trwania: około 4:30 (sam przemarsz, z dzieckiem)

Minimalne wzniesienie: 568 m

Maksymalne wzniesienie: 1301 m

Parametry z aplikacji endomondo

Do Doliny Zimnika mamy do pokonania z Bielska – Białej zaledwie 23 km. Rzadko robimy takie krótkie dystanse wybierając się w góry. Mogliśmy dzięki temu dłużej pospać, nie było potrzeby wstawania przed świtem. Nie ukrywam, że dłuższe podróże samochodem po zejściu z górskiego szlaku są męczące. Po całym dniu na nogach chce się być jak najprędzej w domu 🙂

Lipowa, Ostre, Dolina Zimnika – Parking

Po drodze mamy okazję przyjrzeć się szczytowi Skrzyczne ‚z dołu’. Dojeżdżamy do wsi Ostre, kierujemy się na Dolinę Zimnika. Samochód parkujemy nieopodal Hotelu Zimnik znajdującego się na ulicy Jaski, tuż na przeciwko przystanku autobusowego BUS-ów Ostre Rondo. Mamy tu do dyspozycji bezpłatny parking, na którym w okresie jesiennym oraz zimowym nie ma najmniejszego problemu z wolnymi miejscami. W sezonie letnim bywa tu dość tłoczno. Prowadzi stąd sporo ciekawych szlaków, więc i turystów nie brakuje.

Z Parkingu cofamy się kawałeczek i tuż przed wspomnianym powyżej Hotelem Zimnika skręcamy w ulicę Turystyczną. Kierujemy się znakami niebieskimi bardzo stromo w górę. Po 200 metrach skręcamy w lewo i nadal pokonujemy stromiste podejście. Nie ma, że boli – to jest szlak, który od początku wymaga od nas sporych pokładów energii 😉 Za to jesteśmy  wynagradzani pięknymi, mglistymi widokami.

Po około 600 metrach droga zaczyna robić się nieco łagodniejsza. Idziemy przez las. Temperatury nas nie rozpieszczają. Jest mroźno -10 stopni, a na niebie pełne słońce. Idealne połączenie 🙂 Maszerujemy po zmrożonych liściach, które charakterystycznie skrzypią pod butami. Droga jest szeroka i z każdym krokiem coraz bardziej przyjemna.

Po śladach widać, że poruszają się tędy samochody terenowe. Na szlaku jesteśmy całkiem sami. Mamy ostatnio szczęście do samotnych wędrówek. Nie ukrywam, że wcale mi to nie przeszkadza. Uwielbiam te pustki w okresie jesienno – zimowym na szlakach.

Mamy za sobą 1.80 km, podziwiamy anielskie widoki we mgle.

Wszystko w koło jest coraz bardziej zmrożone. Idąc można poczuć powiew prawdziwej, górskiej zimy. Nadal maszerujemy szeroką drogą, która nieśmiało pnie się w górę. Dochodzimy do całkowicie zarośniętego szczytu Równia

Hala Jaskowa

2.60 km docieramy do obszernej polany, która mierzy około 1 kilometra. Położona jest 870-1050 m n.p.m. Z polany możemy podziwiać atrakcyjną panoramę na Beskid Śląski, Kotlinę Żywiecką oraz jej szczyty w tym również masyw królowej Beskidów – Babią Górę. W dniu naszej wycieczki było widać w oddali nieśmiało wynurzające się Tatry. Na polanie jest pomnik ufundowany przez rodzinę Jasków w 2005 roku, od których nazwiska pochodzi nazwa tejże polany. Niegdyś służyła ona do intensywnego wypasania owiec.

Za polaną wchodzimy w las, który prezentuje się niesamowicie… Wszystko jest zmrożone. Przez chwilę czujemy się jak w zaczarowanej krainie.

Wychodzimy z lasu na drogę przechodzącą obok polany. Wygląda jakbyśmy znaleźli się w innym świecie. Opiera się tu sporo słońca i nie widać tu takiej zimy jak w lesie, po którym przed chwilą wędrowaliśmy. Rozciągają się stąd bardzo ładne górskie widoki. 

Po 1100 metrach (3.70 km) od polany nasze niebieskie znaki skręcają w lewo. Zaczyna się bardzo stromiste, kamieniste podejście. Droga od tego momentu będzie wyglądać tak już praktycznie do samego schroniska. Czyli idziemy w górę, i w górę… Na szlaku magia… Mróz, mgły… Nie wiadomo gdzie patrzeć. Wiszące na niebie słońce wcale nas nie ogrzewa. Wszystko za sprawą coraz mocniejszego wiatru, który był bardzo mroźny.

Bez ustanku możemy rozkoszować się widokami na Tatry. Prawdę mówiąc ilekroć byliśmy w tych rejonach, nigdy nie mieliśmy okazji zobaczyć tatrzańskich szczytów. 

Przed nami ostatnie podejście. Jesteśmy coraz bliżej schroniska 🙂

Na samą myśl o ciepłym kominku robi się nam jeszcze przyjemniej. Aplikacja wskazuje 5 km  – jesteśmy!

Schronisko PTTK Skrzyczne

Przed schroniskiem jest plac zabaw, boisko oraz ścianka wspinaczkowa. Na tarasie jest sporo stolików z ławkami. W sezonie letnim praktycznie wszystkie są zajęte 🙂 Turyści przybywają tu tłumnie. Szczerze mówiąc, nie ma się co dziwić. Wspaniałe miejsce… Łatwo dostępne dzięki kolejce linowej. 

W środku

W schronisku pustki. Przy stoliku siedzi jeden turysta. Wszystko za sprawą niedziałającej jeszcze kolejki. W sezonie letnim ciężko tu o wolny stolik, aż trudno uwierzyć, że to to samo miejsce 🙂 Jest cieplutko. Gospodarze schroniska dbają o to, aby w dwóch kominkach nie zabrakło drewna. W schronisku dość bogata karta dań. Zamawiamy żurek (15 zł), przepyszną (najlepszą na świecie) fasolkę ze świeżutkim pieczywem (17 zł) oraz frytki. Jedzenie – pierwsza klasa! Najsmaczniejsze jakie jedliśmy w chroniskach podczas naszych górskich wypraw.

Duży plus za niewielki kącik wyznaczony dla najmłodszych. Chciałam zakupić synkowi odznakę. Niestety sklep z pamiątkami był w tym dniu zamknięty. Pan poinformował mnie, że sklepik działa tylko i wyłącznie jak jest możliwość wyjechania na szczyt kolejką. Wszystko za sprawą problemów zdrowotnych właściciela sklepiku. Co tu więcej pisać: ciepło, przyjemnie i klimatycznie 🙂 

Po ogrzaniu się, zjedzeniu udajemy się pod sam nadajnik telewizyjny. Jest on idealnie widoczny spod schroniska, więc opisywanie tego kawałeczka trasy nie ma sensu. Każdy trafi do celu 😉

Skrzyczne

Skrzyczne położone jest 1257 m n.p.m. Znajduje się na nim nadajnik telewizyjny. Widzimy Stację kolei linowej Skrzyczne, która (tak jak wspominałam powyżej) w dniu naszej wycieczki nie działała. Za to w sezonie zimowym miejsce to tętni życiem! Miłośnicy białego szaleństwa tłumie odwiedzają ten szczyt. Nie ma się co dziwić, na narciarzy czeka tutaj około 14 km tras o różnym poziomie trudności.W sezonie letnim również nie brakuje tu turystów, to za sprawa licznych szlaków turystycznych. Przykładowo można udać się zielonymi znakami na Malinowską Skałę, czy też na Baranią Górę. Jest to również idealne miejsce dla rowerzystów, jak i paralotniarzy. 

Mroźny wiatr bardzo szybko sprawił, że nasze zagrzane w schronisku łapki oziębły . Porobiliśmy kilka zdjęć i zdecydowaliśmy się na powrót.

Oczywiście tym samym niebieskim szlakiem. Co mogę napisać o powrocie? Momentami jest bardzo stromo. Panujące warunki powodowały, że było ślisko. A stromizna dała wyjątkowo popalić kolanom 😉

Podsumowanie

Wiem, że znajdą się osoby, które nie zrozumieją dlaczego tak mi zależy, aby przekonać Was, że warto zrezygnować z wyjazdu kolejką na szczyt Skrzycznego. W końcu po co utrudniać sobie życie. Jednak widoki, które można podziwiać wędrując pieszo są warte każdego wysiłku i zachodu. Szczególnie przy pięknej pogodzie robią imponujące wrażenie. Do tego dochodzi oczywiście radość i satysfakcja z faktu zdobycia góry na własnych nogach. Szczególnie dotyczy to osób, które nie goszczą regularnie na górskich szlakach. Dodatkowo zachęcam do przejścia ze Skrzycznego na Malinowską Skałę. Czas wędrówki to niecałe dwie godziny (1 h 45 min). Trasa nie należy do trudnych, jedynie ostatnie podejście jest dość strome. Oczywiście rekompensuje to urok tej trasy 💙 Dodam również, że był to nasz ostatni szczyt zdobyty w tegorocznej akcji Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

[+] Zaazu Emoticons