Wieś Radziechowy – Hala Radziechowska – Magurka Radziechowska

Magurkę Radziechowską zdobywamy zawsze ze wsi Ostre przez szczyt Ostre oraz Muronkę (w moim odczuciu trasa cięższa, ale bogatsza widokowo). Tym razem postanowiliśmy urozmaicić nieco wycieczkę wybierając całkiem nową trasę. Jak zawsze chcieliśmy uniknąć tłumów na szlaku. Szczególnie, że weekend majowy trwał w najlepsze. Udało nam się do samej Hali Radziechowskiej spotkaliśmy tylko dwóch panów z psiakiem. Szlak nie należy do najprostszych – szczególnie z dzieckiem i wózkiem, ponieważ miejscami są dość wąskie ścieżki, liczne strome podejścia, ale nasze dziecko im trudniejszy szlak tym chętniej idzie na własnych nóżkach.

Trasa: Wieś Radziechowy (szlak niebieski) – Hala Radziechowska (szlak czerwony) -Magurka Radziechowska – powrót do wsi Radziechowy tą samą drogą

Dystans: 16 km

Czas trwania: 5:30 h (z dzieckiem i wózkiem)

Minimalne wzniesienie: 542 m

Maksymalne wzniesienie: 1148 m

Mapka oraz wykres z różnicą wniesień

Dojeżdżając do wsi Radziechowy nasz GPS zwariował, nie mógł złapać lokalizacji. Na szczęście udało nam się dojechać do celu. Samochód zaparkowaliśmy pod tutejszymi domami. Szlak niebieski zaczyna się zaraz przy przystanku autobusowym. Początkowo idziemy asfaltem pomiędzy domami. Od samego początku droga pnie się w górę.

Praktycznie przez cały czas idziemy z drogą krzyżową zwaną Golgotą Beskidów. Po drodze mijamy co kawałek stacje drogi krzyżowej. W koło rozciągają się przyjemne dla oczu widoki.

Przy końcówce asfaltu widzimy duży, biały Krzyż Milenijny na Matysce. Cały dystans jaki pokonujemy asfaltem to 1.94 km.

Krzyż Milenijny na Matysce

My jednak nie kierujemy się na szczyt, tyko skręcamy w prawo i kontynuując wędrówkę. Zaczyna się leśna dróżka. Mijamy ostatnie domy mieszkalne.

Po chwili dochodzimy do miejsca wyznaczonego na grill, znajduje się tu również stolik z krzesłami pod zadaszeniem oraz huśtawka ogrodowa. Jest również stare, drewniane WC. Całkiem fajne miejsce na biesiadowanie. Oczywiście w dniu naszej wycieczki nie było w tych rejonach żywej duszy. Tuż za tym miejscem znajduje się najbardziej strome podejście na całym szlaku (szczególnie trzeba tu uważać w drodze powrotnej). W dniu wyprawy latało sporo owadów, najbardziej dokuczliwe były latające mrówki, które uparcie nas zaczepiały i powodowały dyskomfort.

Panorama początkiem maja widoczna ze szlaku i pięknie zażółcone pola

Dalej czeka nas wędrówka wąskimi przejściami. Momentami miałam wrażenie, że szlak biegnie jakimś korytem.

Hala Radziechowska 1039 m n.p.m.

Muszę przyznać, że uwielbiam wszystkie hale w Beskidzie jakie mieliśmy okazję odwiedzić. Stąd cały szereg zdjęć Hali na moim blogu. Szczególnie w wiosenne i letnie dni, kiedy można rozłożyć koc i zrobić piknik. Poza tym zazwyczaj otwarta przestrzeń na halach pozwala nam rozkoszować się ciekawymi widokami. Na Hali minęło nas parę grupek turystów. Jest tu ich więcej, ponieważ w tym miejscu łączy się kilka szlaków. Z dwoma rowerzystami zamieniliśmy nawet kilka zdań. Wzbudzamy duże zainteresowanie wśród ludzi chodząc po górach z dzieckiem i wózkiem. Wszyscy są ciekawi skąd startowaliśmy i chcą po prostu pogratulować. Ktoś kto chodzi po górach wie, że nie jest to zwykły spacer. Gdyby tak było na szlakach byłyby tłumy. Trochę zeszłam z tematu…

Hala Radziechowska przez nią biegnie główny szlak Beskidzki – czerwony (z Baraniej Góry do samej Węgierskiej Górki). Hala składa się z kilku polan, tak jak wspominałam jest tu ogromna przestrzeń. Na Hali Radziechowskiej, tak jak na innych halach nie mogło zabraknąć szałasu z którego kiedyś korzystali pasterze. Właśnie obok tego szałasu widzieliśmy grupkę ludzi, którzy rozbili namioty prawdopodobnie planowali spędzić w górach noc . Pomyślałam – odważni. Będzie trzeba kiedyś tak spróbować nocować na dziko.

Teraz kierujemy się czerwonym szlakiem w górę hali. Po chwili skręcamy w prawo, czeka nas dość długie, kamieniste, ale łagodne podejście.

Magurka Radziechowska 1108 m n.p.m.

Dystans z wsi Radziechowy jaki pokonaliśmy dotychczas to około 8 kilometrów. Na Magurce Radziechowskiej było już sporo ludzi, ale akurat trafiliśmy na zorganizowaną wycieczkę miłośników czworonogów i górskiej jazdy na rowerze. Nie zdarzyło nam się jeszcze aby w tym miejscu było tylu ludzi. Prawda jest też taka, że zawsze chodziliśmy na Magurkę Radziechowską zimą. Ogólnie w sezonie wiosna/lato więcej osób rusza w góry. Magurka charakteryzuje się wychodniami skalnymi (widocznymi na zdjęciach). Nadają one niesamowity klimat temu miejscu. Można na nie wejść i poczuć się przez moment jak król lew. Świetnie widać stąd Skrzyczne. Jest to doskonałe miejsce widokowe.

Wracaliśmy do wsi Radziechowy tym samym niebieskim szlakiem. Szacowany czas to 1:45 h. Nam zajęło to nieco więcej czasu. Niestety w drodze powrotnej przednie koło naszego wózka uległo złamaniu. Naprawdę sporo przeżyło… Kamieni, gałęzi na tym szlaku nie brakuje. Dziwię się, że aż tyle obyło się bez takich nieprzyjemności. W sumie w górach jedynie raz chwyciliśmy gumę. Nasz Synuś nie był zadowolony – zresztą my też. Ale takie rzeczy trzeba wliczyć koszta. Mimo, że wycieczkę zaczynaliśmy z piękną, słoneczną pogodą na koniec był deszcz, a na niebie szalały błyskawice.

Z Magurki Radziechowskiej warto podejść na Magurkę Wiślańską. Prowadzi na nią przepiękna droga, ale o tym już wkrótce w innym moim wpisie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *