Wielicki Staw, Wielicka Siklawa z Tatrzańskiej Polanki, Słowacja, Tatry Wysokie

Początek października i kolejny szalony wyjazd za nami 🙂 Pobudka o 3:00 rano, pakowanie i w drogę. Wyjazd po ćmoku… Pogoda od samego świtu zapowiadała się świetnie, widoczność była niemalże idealna. Widoki, które towarzyszyły nam podczas podróży urozmaicały nam czas, szczególnie te po słowackiej stronie. Pokonaliśmy około 180 km, dotarliśmy do urokliwej miejscowości na Słowacji – Tatrzańskiej Polanki. Mimo, że obydwoje z mężem mieliśmy mieszane uczucia do tego miejsca, nasze obawy ani w procencie się nie spełniły. Baliśmy się tłumów – niepotrzebnie, baliśmy się, że jest to miejsce typowo komercyjne – nic z tych rzeczy. Podkreślę, że nie wiem jak wygląda tu sytuacja w sezonie letnim, ale jesienią nie ma się do czego doczepić.

Trasa: Tatranska Polianka (szlak zielony) – Wielicka Polana – Wielicki Staw – Wielicka Siklawa (wodospad) – Polana nad wodospadem Wielicka Siklawa – powrót tą samą trasą

Dystans: 14 km

Czas trwania: 6 h (z dzieckiem, sam przemarsz)

Minimalne wzniesienie: 1030 m

Maksymalne wzniesienie: 1851 m

Parametry z aplikacji endomondo

Z samochodu zauważamy zielony szlak. W oczy rzuca nam się parking z ostatnim, wolnym miejscem. Parkujemy na przeciwko budynku mieszkalnego. Na nasze szczęście parking jest darmowy.

Przechodzimy przez ulicę i idziemy prosto asfaltową drogą. Po 300 metrach dochodzimy do parkingu, na którym mieliśmy w planach pozostawić samochód. Na tym parkingu do dyspozycji turystów jest około 30, może 40 miejsc. Większość z nich w dniu naszej wycieczki jest wole. Całodniowy postój to koszt 6 euro. Póki co idziemy cały czas asfaltem.

Po 800 m zielone znaki skręcają w lewo, kończy się asfalt, a zaczynają się kamienie. Mimo, że zapowiadali niskie temperatury, słońce od samego rana grzeje jak szalone. Zrzucamy zimowe kurtki i przepakowujemy plecaki.

Po 400 m (1.20 km) ponownie wychodzimy (dosłownie na chwilę) na asfalt i skręcamy w lewo. Wchodzimy na kamienistą, leśną dróżkę, która z każdym krokiem zaczyna się piąć coraz bardziej w górę. Momentami trzeba podnosić naprawdę wysoko nogi. W szczególności nasz czteroletni synek musi się nagimnastykować. Cały czas idziemy wzdłuż potoku Wielicka Woda. Jego szum urozmaica nam wędrówkę. Słonko świeci, potoczek szumi, ptaki śpiewają – żyć nie umierać 🙂 W lesie nie brakuje ostatnich w tym roku grzybów. 

Cały czas idziemy stromo w górę po kamienistej nawierzchni z której utworzone jest coś na wzór schodów. Na szlaku mijają nas pojedynczy turyści, nie ma tłumów do których przyzwyczailiśmy się na zakopiańskich szlakach. 

Wielicki Most

2.60 km dochodzimy do drogowskazu, który informuje nas, że jesteśmy na Wielickim Moście położonym na wysokości 1304 m n.p.m, a do Wielickiego Stawu powinniśmy dotrzeć za godzinę. Jako ciekawostkę dodam, że przebiega tu również trasa rowerowa (asfaltowa) prowadząca pod sam Wielicki Staw.  Oczywiście można wybrać również tę opcję zamiast marszu lasem, ale podobno jest to mniej atrakcyjna trasa, a do tego nieco dłuższa. Osobiście nie przepadam za asfaltem na szlakach, dlatego tej opcji w ogóle nie braliśmy pod uwagę. Znajduje się tu wiata ze stolikiem i ławeczkami. Decydujemy się na krótką przerwę, aby uzupełnić co nieco  cukry 😉 Wcinamy ciasto, po czym ruszamy dalej.Skręcamy w prawo, wracamy na kamienistą, leśną dróżkę, która momentami jest dość wąska. Na szlaku nie brakuje również licznych skał.

Na 2.95 km na naszej drodze pojawia się pierwszy, drewniany mostek. Widać, że był stawiany nie tak dawno temu. Mimo, że zaledwie 350 m niżej odpoczywaliśmy, nasz synuś zarządza przystanek na żądanie. W końcu przydałoby się powrzucać trochę kamieni do potoku. Dzielnie sobie  radzi na szlaku – jakbyśmy mogli Mu odmówić 😉Po chwili ruszamy dalej. Droga bez zmian kamienista, momentami mocnej pnąca się w górę. Z podziwem patrzymy na otaczającą nas przyrodę… 

Idziemy kawałek i pokonujemy kolejny drewniany mostek. Oczywiście, obowiązkowo kilka kamieni ląduje w potoku 😉 

Ruszamy dalej, leśną drogą. Po chwili szlak odbija w lewo. Na naszej drodze pojawia się już ostatni most, na który nie dociera za dużo słońca. Jego powierzchnia jest śliska od resztek śniegu.  Nasz synuś miał okazję pobawić się po raz drugi tej jesienni białym puchem. Tydzień wcześniej byliśmy na Babiej Górze, na szlaku również zdarzały się wysepki z zalegającym śniegiem. 

Ponownie odbijamy w lewo i do pokonania mamy dość strome, ale krótkie podejście.Dla odmiany poruszamy się wśród kosodrzewiny, która będzie nam towarzyszyć już do samego Wielickiego Stawu.

Wyżnia Wielicka Polana

4:70 km wchodzimy na urokliwą polanę, noszącą nazwę Wyżnia Wielicka Polana, która położona jest 1562 m n.p.m. Jest to miejsce łączenia się szlaków (naszego zielonego oraz czerwonego). Rozciągają się stąd imponujące widoki. W oddali widać również Hotel Górski – Śląski Dom. Polana porośnięta jest kosodrzewiną. Można odpocząć na ławeczce, bądź tak jak my na kocu. Prze polanę raz do czasu przewijają się jacyś turyści. Panuje tu cisza i spokój. Piękne miejsce… My robimy w takich miejscach zawsze przerwę, aby nacieszyć  oczy jak największą ilością tatrzańskich widoków. 

Przechodzimy wzdłuż polany i wchodzimy między ‚tunel’ z kosodrzewiny. Będziemy nim teraz maszerować po kamieniach przez około 25 minut. Przejście tego odcinka bez dziecka zajmie prawdopodobnie tyle czasu ile wskazuje drogowskaz, czyli około 15 minut drogi, aż do Wielickiego Stawu. Na tym odcinku (zresztą jak na wszystkich kamienistych) trzeba uważać, ponieważ jest dość ślisko. Momentami na szlaku, po kamieniach spływa woda.

Wielicki Staw, Śląski Dom

Śląski Dom leży u stóp Gerlacha w Dolinie Wielickiej. Jest naprawdę sporych rozmiarów i cieszy się dużą popularnością wśród turystów. Do dyspozycji gości jest między innymi hotel, restauracja, siłownia. Sprawdziłam ceny za nocleg. Nie będę czarować – są wysokie. Nie ma się co dziwić, nocleg w takim miejscu to spełnienie marzeń niejednego góro-maniaka. W końcu jest to wspaniała baza wypadowa. W koło jest naprawdę sporo miejsc do odwiedzenia. Zarówno dla mniej, jaki i bardziej wprawionych turystów. Poniżej zdjęcie widoczków zrobione w sąsiedztwie drogowskazu.

Skręcamy w prawo i przechodzimy mostek koło Śląskiego Domu. Naszym oczom ukazuje się Wielicki Staw – w całej okazałości… Jesteśmy dosłownie oczarowani tym miejscem. Rozkładamy koce, zjadamy ‚obiad’ przyniesiony z nizin, robimy zdjęcia, a nawet lepimy bałwana ze znajdującego się na brzegu stawu śniegu.

Na zdjęciach doskonale widać i słychać wodospad – Wielicka Siklawa, który zdecydowanie wzbogaca scenerię tego miejsca. Zdradzę, że będziemy kontynuować naszą wycieczkę pod sam wodospad.

Ruszamy dalej, przechodzimy przez most i skręcamy w prawo. Naszym celem jest wodospad – Wielicka Siklawa, o którym pisałam powyżej. Czas na zrobienie zdjęć stawu z całkiem innej perspektywy. Odnosi się złudzenie, że woda w tym miejscu jest turkusowa. Zdziwiłam się, ale poniższe zdjęcie wyszło mi bardzo podobnie do tych z Czarnego Stawu Gąsienicowego. Idziemy wzdłuż brzegu stawu. Miejscami są porobione nieduże, żwirowe ‚plaże’, z których pewnie korzystają turyści w sezonie letnim. 

Dochodzimy do tabliczki informującej nas, że szlak prowadzący do wodospadu jest zamknięty od 1 listopada do 30 czerwca. Chodzi o ochronę przyrody oraz występujące tu zagrożenie lawinowe. Po prostej wodospad wydaje się być na wyciągniecie ręki. Tymczasem musimy jeszcze pokonać pięćset metrów pod górkę. Szlak prowadzi serpentyną. Idziemy wśród kosodrzewiny. Nawierzchnia jest kamienista i momentami śliska. Szczególnie w miejscach, w których spływa woda z topniejącego w wyższych partiach gór śniegu. Słowaccy turyści z zainteresowaniem reagują na naszą trójkę. Zagadują, pytają skąd jesteśmy, z której części Polski. Na słowackich szlakach panuje naprawdę przyjazna atmosfera. Mimo różnic językowych jakoś się dogadujemy 😉 Czasem jest bardzo zabawnie. Oczywiście po drodze podziwiamy wodospad.

Pniemy się w górę, odwracając się za siebie mamy coraz lepsze widoki na staw, Hotel Górski. Natomiast patrząc w górę widzimy coraz dokładniej interesujący nas wodospad. W oddali, na skałach widać górską kozicę, która najwyraźniej szuka czegoś do przekąszenia. Niestety mój zoom w aparacie jest zdecydowanie za mały, aby uwiecznić zwierzaka na zdjęciu 😉 Ten odcinek trasy jest naprawdę fascynujący…

Na szlaku mamy okazję ochłodzić się w górskiej wodzie spadającej ze skał wprost na szlak. Na niebie pełne słońce i woda kapiąca ze ściany skalnej niczym deszcz. Wyglądało to nieziemsko, a trwało dosłownie chwilkę. Poza nami doświadczyć tego miał szczęście tylko jeden turysta. W tym miejscu na ścianie wznoszącej się nad naszym szlakiem są zamontowane ubezpieczenia. Nasz synuś z ogromną chęcią chciał się tam wspinać… 

Widoki z Wielickiej Siklawy

Dochodzimy do wodospadu. Siadamy na skałach. Z góry widoki są naprawdę imponujące… Sam wodospad z tak bliska nie prezentuje się jakoś szczególnie zachwycająco. Byliśmy troszkę rozczarowani. Mimo wszystko warto się tu wdrapać. Dom Śląski, Staw Wielicki prezentują się z góry po prostu przepięknie. Uwielbiam patrzeć na górskie stawy z tej perspektywy… Mogłabym tak siedzieć i podziwiać bez końca rozciągającą się stąd panoramę.

A jednak to nie koniec naszej wycieczki… Ruszamy dalej, a wszystko za sprawą sympatycznego Słowaka, który z przekonaniem mówił, że warto iść kawałek wyżej, że czeka tam na nas „Krásna polanka, słonko”. Podejście niczego sobie – stromo. Do tego spływająca po kamienistym szlaku woda sprawiała, że było bardzo ślisko, wszystko za sprawą topniejącego w wyższych partiach śniegu.

Polana nad wodospadem Wielicka Siklawa

Po ponad 100 metrowym podejściu dochodzimy do polany, która rzeczywiście prezentowała się pięknie, ale słońca już nie było. Poza tym nie było na niej żywej duszy. Przez co wydała mi się nieco mroczna 🙂 Na polanę padał cień, który stwarzał taki właśnie klimat. Liczne skały oraz kosodrzewina, to główne atrakcje na polanie. No i oczywiście wspaniałe widok, które ją otaczają. Porobiliśmy kilka zdjęć i zaczęliśmy schodzić w dół. 

Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy. Choć przed nami jeszcze powrót tą samą trasą, a co za tym idzie? Spora dawka czarujących widoczków. Zejście oczywiście nie należy do prostych. Kamienie oraz skały zalegające na szlaku sprawiają, że jest ślisko.

Przy Śląskim Domu w ruch znowu poszły kurtki zimowe. Słońce było coraz niżej. Na Wyżniej Wielickiej Polanie spotykamy kolejnego pozytywnego Słowaka, który prosi mnie o sesję zdjęciową 🙂 Pozuje przez kilka dobrych minut, po czym opowiada jak kilka lat temu miał okazję być w Jaworzu koło Bielska, że zna te rejony i widać, że budzą się w Nim pozytywne wspomnienia. Końcówka drogi na szlaku to widok na zachodzące słońce. Nasz wspaniała wyprawa musiała mieć taki finał!

W samochodzie jesteśmy przed 18:30.  Cała wyprawa z licznymi odpoczynkami zajęła nam prawie 10 godzin, ale to nie koniec. Przed nami jeszcze około 180 kilometrów do Bielska-Białej. Po drodze zjadamy zasłużoną kolację w jednej z restauracji w Nowym Targu. Zmęczeni, ale szczęśliwi docieramy do domu.

Podsumowanie

Kolejny tatrzański szlak, który nasz czteroletni synuś pokonał na własnych nogach. Wybierając szlaki zawsze zwracamy uwagę na to, żeby były ciekawe. Ta trasa zdecydowanie do takich należy. Dzieci nie lubią nudy. Tatry Słowackie mają do zaoferowania naprawdę wiele i są zdecydowanie mniej oblegane niż nasze polskie, tatrzańskie szlaki. Jeżeli chcesz przeżyć piękną przygodę, w czarującej, tatrzańskiej scenerii – ten szlak jest dla Ciebie!

UWAGA

Szlak prowadzący na wodospad jest zamknięty od 1 listopada do 30 czerwca. Można dojść jedynie do Śląskiego Domu oraz Wielickiego Stawu.

Z przyjemnością dodam, że jest to kolejny szczyt zdobyty w akcji: Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

[+] Zaazu Emoticons