Gęsia Szyja z Doliny Filipka przez Polanę Rusinową – Tatry Wysokie

Dzisiaj chcę opisać bardzo urokliwy niebieski szlak prowadzący wprost na szczyt Gęsiej Szyi, leżącej w Tatrach Wysokich. Jeżeli szukasz przyjemnej, nie za długiej, nie za bardzo wymagającej, a do tego pięknej trasy w Tatrach dobrze trafiłeś. Szlak, który opiszę posiada wszystkie te cechy 😉 Do tego szlak jest zadbany, nie brakuje miejsc wyznaczonych na odpoczynek dla sfatygowanych turystów. Dodatkowo szlak jest o tyle interesujący, że nie jest aż tak bardzo oblegany jak ten prowadzący z parkingu w Palenicy (do Morskiego Oka).

Trasa: Dolina Filipka (parking, szlak niebieski) – Wiktorówki / Sanktuarim Maryjne – Rusinowa Polana – Gęsia Szyja – powrót tą samą drogą

Dystans: około 9.90 km

Czas trwania: 3:40 h (z dzieckiem, sam przemarsz)

Minimalne wzniesienie: 982 m

Maksymalne wzniesienie: 1528 m

Parametry z aplikacji endomondo

Pobudka o świcie, pakowanie i w drogę. Dzień (w trasie) powitał nas pięknym wschodem słońca – od samego początku wiedziałam, że to będzie dobry dzień 😉 Nie myliłam się. Kierujemy się na Poronin, przejeżdżamy przez wieś Murzasichle. Docieramy do Tatrzańskiego Parku Narodowego i jedziemy dalej na Łysą Polanę. Mijamy parking Zazadnia – w tym miejscu przebiega niebieski szlak i większość osób właśnie tu zostawia swój samochód. My jednak decydujemy się jechać nieco dalej, ponieważ szlak z tego parkingu prowadzi asfaltem, poza tym przy drodze nie ma pobocza. Średnio bezpieczna opcja z dzieckiem. Dojeżdżamy do Doliny Filipka położonej na wysokości 907 m n.p.m. Parking jest płatny 20 złotych za cały dzień postoju. Wolnych miejsc nie brakuje. Od razu z auta wchodzimy na leśną drogę. Są drogowskazy informujące nas, że na Gęsią Szyję dojdziemy za 2.10 h. Po prawej stronie znajduje się kasa Tatrzańskiego Parku Narodowego, w której kupujemy dwa bilety wstępu. Koszt 5 złotych od osoby. Syn wchodzi za darmo, ponieważ nie jest w wieku szkolnym.

Ruszamy prostą,utwardzoną drogą. Na około 1:30 km skręcamy w lewo i przechodzimy przez drewniany mostek pod którym przepływa potok. Przez całą drogę towarzyszy nam jego szum oraz śpiew ptaków. Cisza, spokój – pełen relaks. No i zapach… lasu, który pachnie wyjątkowo intensywnie o tak wczesnej godzinie. W powietrzu jeszcze sporo wilgoci, na trawie rosa.

2:20 km zaczyna się pierwsze, niewymagające podejście. Po chwili na szlaku mijamy kolejny drewniany mostek, za którym droga zaczyna piąć się w górę.Co jakiś czas do dyspozycji turystów są stoliki z ławeczkami. Można na spokojnie odpocząć, coś przekąsić – tak jak to było w przypadku naszego synka.Chwila odpoczynku i ruszamy dalej. Przed nami podejście z drewnianymi poręczami.Po chwili zamieniające się w drewniane schody, około 77 sztuk – policzyliśmy miej więcej ile ich jest 😉 – niektóre mocno uszkodzone. Oczywiście to nie koniec przygody ze schodami. Powiedzmy, że to taki mały przedsmak – rozgrzewka? 😉

Wiktorówka – Sanktuarium Maryjne na Wiktorówkach

Pokonujemy schody i dochodzimy do Wiktorówki położonej na wysokości 1150 m n.p.m., na której znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Królowej Tatr (Matki Bożej Jaworzyńskiej). Tuż obok przebiega szlak niebieski prowadzący na Rusinową Polanę. Oczywiście cały czas jesteśmy na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. W Sanktuarium organizowane są kilkakrotnie w roku odpusty. Miejsce to jest odwiedzane nie tylko przez górali, ale i przez turystów. Dla wielu właśnie Wiktorówka jest celem wycieczki. Jako ciekawostkę dodam, że zjawiał się w nim dość często Kardynał Karol Wojtyła. Sam budynek prezentuje się naprawdę pięknie – dość duży, drewniany. Obok sanktuarium są stoliki z ławeczkami. Wokół sanktuarium są również tablice upamiętniające poległych w górach.

Drogowskaz na Wiktorówce wskazuje 10 minut drogi do Rusinowej Polany. Początkowo idziemy znowu stromo w górę drewnianymi schodami. Jest ich do pokonania dokładnie 139 sztuk.Następnie wchodzimy na leśną, prostą i utwardzoną drogę.Na 3 kilometrze skręcamy w prawo oraz przechodzimy przez drewniany mostek.
Nasz syn jest wniebowzięty, ponieważ tuż przed mostkiem może pobawić się w potoku. Górska wo

da jest lodowata 🙂 Jemu to w żadnym wypadku nie przeszkadza. 

Robimy jeszcze parę kroków i docieramy do pierwszego celu naszej wycieczki -Polany Rusinowej. 

Polana Rusinowa

Po wyjściu z lasu ukazuje się nam rozległa polana, w oczy rzucają się drewniane domki: szałasy oraz Bacówka, w której w sezonie można nabyć oscypki. Nie brakuje również owieczek, które są wypasane na polanie. Widok jest niesamowity, a klimat jaki tu panuje – iście góralski.

Polana położona jest na wysokości 1209 m n.p.m. Z polany rozciąga się piękna panorama na Tatry. Przy dobrej widoczności możemy podziwiać między innymi: Tatry Bielskie oraz Wysokie – Mięguszowieckie Szczyty, Rysy,  Niżnie Rysy,  grań Młynarza. Jest to idealne miejsce na odpoczynek. 

My bez wahania rozkładamy koc i robimy piknik. Tak jak większość osób, które tu dotarły. Grzechem byłoby nie zatrzymanie się tu choćby na chwilę. Jak widać na zdjęciach nie brakuje tu stolików z ławeczkami. W dniu naszej wycieczki słońca było pod dostatkiem, dopiero przy zejściu z Gęsiej Szyji nadeszły chmury (zdjęcia poniżej). Także udało się nam porządnie  naładować baterie wylegując się na polanie. Miejsca jest pod dostatkiem, także nie odczuwa się ścisku.

Muszę w tym miejscu wspomnieć również o schodach, które robią naprawdę duże wrażenie. Schody pną się w górę od Polany Rusinowej i prowadzą na interesujący nas szczyt – Gęsią Szyję. Na polanie jest naprawdę sporo ludzi, ale tylko mniejsza część z nich decyduje się na dalszą wędrówkę. Powiem tyle – WARTO się wysilić i ruszyć dalej. Nasz czteroletni syn dał radę, także nie jest to jakiś hardcorowy odcinek. Choć mijaliśmy ludzi, którzy rezygnowali. Wszystko zależy od przygotowania i kondycji fizycznej. Spotykaliśmy na tym odcinki rodzinki z dziećmi, seniorów. 

Schodów jest… bardzo, bardzo dużo. Są niepoliczalne 😉 Na oko będzie ich grubo ponad 500. Drogowskaz na Polanie Rusinowej wskazuje 50 minut drogi na szczyt Gęsiej Szyi. Praktycznie cały ten czas idziemy właśnie tymi schodami, które z każdym schodem pną się coraz  bardziej w górę. Z każdym schodem mamy też coraz to lepszy widok na Polanę Rusinową oraz Tatry. 

Dla odmiany zamieszczę choć jedno zdjęcie z widokiem ze schodków na lewą stronę Polany Rusinowej.

Cały czas kroczymy po schodach, robiąc w między czasie krótkie przerwy na złapanie oddechu 😉

Ponad kilometr wdrapywania się po stromych schodach i droga łagodnieje. Mamy za sobą 4.80 km i docieramy do Gęsiej Szyi. Nie powiem nie był to łatwy odcinek. Wielu ludzi nie ukrywało swojego zmęczenia. Pojedyncze osoby  nie przebierały w słowach, aby wyrazić swoją opinię na temat tego odcinka trasy.

Gęsia Szyja

Położona na wysokości 1489 m n.p.m. Z jej szczytu rozciąga się bogata panorama na Tatry Bielskie, Tatry Wysokie, aż do Tatry Zachodnie. Sam szczyt jest zbudowany ze skałek dolomitowych. Robi wrażenie! Jego powierzchnia nie jest za duża, w stosunku do ilości ludzi przebywających na skałach. Trzeba uważać żeby nie zrobić sobie krzywdy, ponieważ zbocze z jednej strony jest bardzo strome, a wysokość zacna. Poza tym trzeba uważać, żeby nie wejść komuś w kadr – wiadomo wszyscy chcą mieć pamiątkowe zdjęcie z Gęsiej Szyi.

A tu nasze pamiątkowe zdjęcia ze skalnego szczytu Gęsiej Szyi. 

Na szczycie nie ma za bardzo możliwości, aby usiąść. Dlatego po zrobieniu kilku zdjęć ruszamy w dół. Tuż pod szczytem robimy przerwę i jemy ‚obiad’ zabrany z nizin. Po chwili ruszamy w dól i  tu muszę uprzedzić, że schodzenie w dół nie należy do łatwych, ponieważ jest stromo i ślisko. Łatwo podjechać. Warto zaopatrzyć się w kijki, które ułatwiają schodzenie. Trzeba być czujnym i świadomie stawiać kroki. Na pewno nie polecam zbiegania ze schodów.

Podsumowanie

Tak jak mieliśmy okazję rano podziwiać wschodzące słońce, w drodze powrotnej mogliśmy nacieszyć oczy zachodzącym słońcem. Emocje, które nam towarzyszyły są nie do opisania 🙂 Miejsce, które na sto procent odwiedzimy zimą. Kocham góry w zimowej scenerii. Patrząc na łatwą dostępność Polany Rusinowej – jest to idealna trasa na zimowe wojaże. A widoki… muszą być równie nieziemskie jak końcem lata. Na pewno od razu podzielę się z Wami wrażeniami oraz zdjęciami 😉 Co tu więcej pisać: łatwo dostępne miejsce w Tatrach Wysokich z zapierającymi dech widokami… Jeżeli planujecie dłuższy pobyt w Tatrach polecam równie piękną trasę w Tatrach Wysokich na Czarny Staw Gąsienicowy. Opis znajdziesz TUTAJ 😉

Z przyjemnością dodam, że jest to kolejny szczyt zdobyty w akcji: Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

[+] Zaazu Emoticons