Brestowa Salatyn – szlak z Rohackiej Doliny

Dróżka prowaząca na Salatyński Wierch latem, zielona trawaJednodniowe wycieczki w Tatry czy to Polskie, czy Słowackie porządnie weszły nam w krew. Aż chce się wykrzyczeć: WITAJ PRZYGODO! Tak było i tym razem 😉 Pobudka o świcie, pierwsze śniadanie, mocna kawa i w drogę. Jak ja to kocham… Do pokonania do Doliny Rohackiej na Słowacji z naszego rodzinnego miasta Bielska – Białej mieliśmy około 110 km. Prognozy pogody nie były za optymistyczne. Po południu zapowiadali deszcze, a temperatury miały być na granicy 13, 14 stopni. Mimo prognoz zaryzykowaliśmy, w końcu zawsze można zawrócić. Poza tym w plecakach zawsze mamy ciepłe ubranie i peleryny. Oczywiście wybierając się w góry należy zwrócić szczególną uwagę na występowanie burz, które w górach bywają naprawdę niebezpieczne. Na szczęście w dniu naszej wycieczki nie spełniły się czarne, deszczowe scenariusze synoptyków. Warunki były idealne…

Ważne!

  • Przy wyjeździe w Tatry Słowackie należy pamiętać o wykupieniu ubezpieczenia. U naszych słowackich sąsiadów akcje ratunkowe są płatne z kieszeni poszkodowanego. Można to zrobić za pośrednictwem internetu. Koszt takiego ubezpieczenia dla jednej osoby, na jeden dzień to nieco ponad 4 zł. Dzieci, młodzież do lat 18 za ewentualne akcje ratunkowe nie płacą.
  • Szlak na szczyt Brestowa oraz Salatyn jest zamknięty w okresie zimowym od dnia 1 listopada do 15 czerwca Zielona tablica informacyjna z numerami kontaktowymi do słowackich służb

Trasa: Dolina Rohacka (Parking pod Spaloną, szlak niebieski) –  Spaleński Żleb – Salatyńska Dolina – Przedni Salatyn / Skrajny Salatyn – Brestowa (szlak czerwony) – Salatyn / Salatyński Wierch – powrót tą samą trasą 

Data: 18 lipiec 2019

Dystans: 13:30 km

Czas trwania: niecałe 6:40 (sam przemarsz, z dzieckiem)

Minimalne wzniesienie: 1067 m

Maksymalne wzniesienie: 2089 m

Parametry z aplikacji endomondo

Szlak bez sztucznych ubezpieczeń

Rohace Spalena cennik parking

Przed godziną ósmą dojeżdżamy na duży parking usytuowany 1030 m n.p.m. w Dolinie Rohackiej. Za wjazd płacimy 3 euro – za cały dzień postoju.  O tej porze miejsc jest pod dostatkiem. Tuż przy parkingu jest wyciąg, który wywozi ludzi (w sezonie letnim codziennie) pod szczyt Brestowa. W zimę natomiast korzystają z niego narciarze. W oddali widać zjawiskowy Salatański Wierch, który był celem naszej wyprawy. Góra już z dołu robi ogromne wrażenie. Mimo, że my nie korzystamy z wyciągu dodam kilka praktycznych informacji o godzinach działania kolejki oraz cennik. Być może ktoś będzie chciał zaoszczędzić sił wybierając się na Brestową, bądź Salatyn. Wybierając tą opcję można skrócicie wycieczkę o 2,70 kilometra (w dwie strony robi się prawie 6 km). 

Rohace Spalena kolejka

Rohace Spalena godziny otwarcia

Lipiec, sierpień – codziennie w godzinach od 7:00 do 17:00

Do 15 września – codziennie w godzinach od 7:00 do 17:00

Od 16 września – piątek, sobota, niedziela od godziny 8:00 do 16:00

Październik – sobota, niedziela od godziny 8:00 do 16:00

Rohace Spalena cennik

Bilet obustronny (góra, dół) – cena 9 euro

Bilet jednostronny – cena 7 euro

Z kolejki korzysta naprawdę sporo osób. Na szlaku spotykamy zaledwie pięć osób (w tym trzech wiekowych turystów, którzy nieźle dają czadu na szlaku), a pod szczytem Brestowa, gdzie to swój ostatni przystanek ma wyciąg nagle robi się bardzo tłoczno i gwarno. W dalszej części wpisu zdradzę Wam jak ominąć te tłumy.

My z parkingu obieramy szlak niebieski. Idziemy w przeciwnym kierunku niż niespełna rok temu, kiedy to maszerowaliśmy na równie wspaniałe Rohackie Stawy. Opis szlaku Rohackie Stawy z Doliny Rohackiej. Drogowskaz informuje nas, że przed nami trzy godziny marszu, aby osiągnąć szczyt Brestowa leżący 1902 metry nad poziomem morza . Nam z dzieckiem przejście tego odcinka zajęło oczywiście nieco więcej czasu. Mimo wszystko nasze tempo było zadowalające, czas przemarszu wydłużył się głównie przez częste postoje na odpoczynek. Szlak jest stromy, trzeba się nieźle nadreptać. Przy drogowskazie skręcamy w lewo i wchodzimy w las, po chwili wychodzimy pod wagonikami kolejki i kierujemy się w górę. Ogólnie szlak od samego początku jest stromy i wymaga od nas sporo pokładów energii. Teren również nie jest łatwy, na trasie zalega sporo kamieni, głazów oraz korzeni. Nasz pięcioletni synek miał niezłą gimnastykę, czasem musiał podnosić nóżki pod samą brodę. Ale jest to bardzo urokliwy i przyjemny dla oczu odcinek. Kierujemy się cały czas wzdłuż stoku.

 Spaleński Żleb

Mamy za sobą 1.30 km dochodzimy do tabliczki informującej nas, że jesteśmy 1280 m n.p.m. – Spaleński Żleb. Tutaj jest również miejsce łączenia się szlaków naszego niebieskiego z zielonym. My od teraz kierujemy się zielonymi znakami (Salatyn 1:35 h)- porzucamy niebieskie (Salatyn 1:45 h) – czego początkowo żałowaliśmy, ponieważ ten szlak jest mało uczęszczany i pozwala pominąć miejsce ostatniego przystanku kolejki linowej, czyli Salatyńskiej Doliny, a co za tym idzie i tłumów 🙂 Przy drogowskazie skręcamy w lewo i kierujemy się prostą szeroką dróżką. 

1.60 km przecinamy drogę nad którą kursują wagoniki wyciągu. W koło rozciągają się bardzo przyjemne dla oczu widoczki.Przechodzimy około 100 metrów i dochodzimy do wyciągu narciarskiego. Teraz maszerujemy między dwoma kolejkami w górę. Wyciąg Spalona na tle tatrzańskich szczytów, idące dzieckoOstatnie podejście prowadzące nas do ostatniej stacji kolejki linowej jest dość strome.

Salatyńska Dolina

Po pokonaniu górki mamy na liczniku 1:30 h  i pokonane 2.70 km. Dochodzimy do Salatyńskiej Doliny. Tutaj również swoją trasę kończy wyciąg, prze co robi się naprawdę tłoczno i gwarno. Czas zapomnieć na moment o ciszy, spokoju i pustym szlaku 😉Drogowskaz Salatyńska Dolina

Przy drogowskazie skręcamy w prawo i kierujemy się nadal zielonymi znakami. Na moment wchodzimy w las. Naszym oczom ukazuje się ‚ściana’, po której będziemy się teraz wspinać. Oczywiście nie dosłownie 😉 Z dołu widać malutkich jak kropki ludzi, którzy przemieszczają się powolutku coraz wyżej. Drewniane schody na szlaku prowadzącym na Przedni SalatynPodejście na Przedni Salatyn, soczysto zielona kosodrzewinaPo drodze mijamy tablice informujące nas o występującej na terenie Tatr Zachodnich roślinności oraz zwierzętach zamieszkujących te tereny. My mieliśmy okazję spotkać ciekawego świata świstaka, który buszował w rejonach Salatyńskiego Wierchu. Niestety brak zooma w moim obiektywie uniemożliwił mi uchwycenia go w kadrze.Tablica informująca turystów na szlaku na szczyt Brestowa o roślinności Tatr ZachodnichTablica informująca turystów na szlaku na szczyt Brestowa o gatunkach zwierząt Tatr ZachodnichIdziemy serpentyną, z każdym krokiem zwiększając naszą wysokość. Jest to bardzo ciekawy odcinek szlaku. Z każdym krokiem jest też coraz mniej ludzi. Spora część podczas podchodzenia rezygnuje z dalszej wspinaczki i zawraca. Uśmiechnięty chłopiec na szlaku w Tatrach Zachodnich prowadzącym na Przedni SalatynPodejście na Przedni SalatynKobieta z dzieckiem na szlaku prowadzącym na Przedni Salatyn na tle Tatrzańskich szczytówWidok na tatrzańskie szczyty ze szlaku na Przedni Salatyn, górskie kwiatyTatry Zachodnie, soczyście zielona kosodrzewina

Taras pod Przednim Salatynem

Taras pod Przednim Salatynem3.66 km dochodzimy do małego tarasu znajdującego się 1700 m n.p.m. Tuż pod Przednim Salatynem, na którym są ławeczki oraz tablica opisująca, którymi szczytami jesteśmy otoczeni. A panorama stąd jest naprawdę szeroka i zjawiskowa 🙂 Tak więc jest to od lewej widzimy: Kominiarski Wierch, Świnica, Rakoń, Wołowiec, Ostry Rohacz, Rohacz Płaczliwy, Trzy Kopy, Hruba Kopa, Spalona, Banikowska Przełęcz, Pachoł, Skrzyniarki i oczywiście nasz upragniony Salatyn.Tablica opisująca szczyty widoczne z tarasu pod Przednim SalatynemMężczyzna patrzący na tablicę opisującą szczyty widoczne z tarasu widokowego na Przednim Salatynie

Widok na Tatry Zachodnie z niebieskiego szlaku prowadzącego na Przedni Salatyn z Salatyńskiej DolinyMomentami szlak prowadzi przez sterty kamieni. Trzeba bardzo uważać przy wyprzedzaniu. Pamiętajcie, że schodzący ustępuje pierwszeństwa turyście idącemu w górę. Na tym odcinku w dniu naszej wyprawy miała miejsce bardzo niebezpieczna sytuacja. Mężczyzna schodzący z góry, przepuszczający oraz jednocześnie wyprzedzający mojego męża z synkiem zrzucił kamień, który z dużą prędkością sunął w dół, przeleciał około 50 centymetrów od głowy wspinającego się niżej chłopca. Nie chcę myśleć co by było, gdyby kamień leciał nieco bliżej tego dziecka. Warto się zatrzymać, poczekać, aż puszczana osoba nas minie. Szczególnie tak jak tu, kiedy ścieżka jest wąska, a szlak wyznaczony jest serpentyną. Pamiętajcie o bezpieczeństwu swoim oraz innych.Strome, skalne podejście na szlaku Salatyńskiej Doliny na Przedni Salatyn, wspinająca się grupka turystów

Przedni Salatyn / Skrajny Salatyn

Żółta tabliczka oznaczająca Przedni Salatyn na 1790 metrów nad poziomem morza na tle zachmurzonego niebaPo około 4 km od samochodu jesteśmy na 1790 metrach –  Przedni Salatyn. Dojście tutaj zajęło nam około 2:30h. Rozciąga się stąd wspaniała panorama na sąsiadujące szczyty Osobitej, Siwego Wierchu. Podziwiać stąd możemy również między innymi: Kominiarski Wierch, Ciemniak, Bobrowiec, Giewont. Zobaczymy również calusieńką Dolinę Zuberską i Dolinę Rohacką.Drogowskaz na szczycie Przedni Salaty, dróżka prowadząca w stronę szczytu Brestowa, dwóch turystów odpoczywających pod drogowskazemWidok na Tatry Zachodnie ze szczytu Przedni Salatyn, na pierwszym planie skałyWidok rozciągający się na tatrzańskie szczyty z miejsca noszącego nazwę Przedni SalatynTo tutaj decydujemy się na pierwszy dłuższy przystanek. Zjadamy obiadek w tych zapierających dech w piersiach okolicznościach przyrody. Powiem Wam, że nie wiadomo gdzie posiać wzrok… Z każdej strony jest tak zjawiskowo, że brakuje słów, żeby to opisać, ubrać w słowa. Trzeba tu przyjść i zobaczyć to na własne oczy. Tak jak wspominałam na Przedni Salatyn nie dotarły te tłumy  Powoli wykruszały się na szlaku i zawracały. Nasza dalsza wędrówka to już w ogóle raj. Mało kto decydował się iść dalej. A naprawdę warto!sałatka warzywna na tle Tatr

Przedni Salatyn to nie tylko widoki na Tatry, ale również na Jezioro Orawskie.Jezioro Orawskie widoczne ze szlaku czerwonego na SalatynOd drogowskazu maszerujemy granią, jest kilka podejść mniej i więcej wymagających. Jest dość stromo, ale bezpiecznie. Wysokość na której jesteśmy robi wrażenie. Kobieta z dzieckiem idąca z Przedniego Salatynu w kierunku szcdzytu Brestowa, stroma dróżka, liczne kamienie i skały pod nogami, w tle tatrzańskie szczytyWąska dróżka prowadząca od Przedniego Salatynu w kierunku Brestowa, w oddali widoczny drogowskaz Przedni Salatyn

mężczyzna z chłopcem wspinający się po kamienistym, tatrzańskim szlaku w kierunku szczytu BrestowaWiok na Tatry Zachodnie ze szlaku niebieskiego prowazącego na szczyt Brestowa, trawiaste zbocza, rozpogadzające się nieb z białymi obłokamiDroga prowadząca na szczyt Brestowa, kobieta podziwiająca widokiTrawiasta trasa na szczyt Brestowa z Przedniego Salatynu prowadząca tuż obok Tatrzańskich szczytów Tatr ZachodnichDróżka prowadząca na szczyt Brestowa na tle Tatr ZachodnichKobieta z plecakiem węrująca wśród górskich, tatrzańskich szczytów, szlak na Przedni SalatynUśmiechnięty mężczyzna, dziecko maszerujące po kamienistym szlaku w kierunku szczytu BrestowaUśmiechnięty mężczyzna z dzieckiem pokonujący kamieniste podejście na szczyt Brestowa szlakiem niebieskimKobieta stojąca tyłem, trzymająca się za włosy, podziwiająca szczyty Tatr Zachodnich na szlaku niebieskim prowadzącym na szczyt Brestowa

Brestowa

Aplikacja wskazuje, że przeszliśmy 5 km, dochodzimy do szczytu Brestowa, który położony jest 1902 m n.p.m. Szczyt na którym w dniu naszej wyprawy mieliśmy być okazję dwa razy. Wychodząc oraz schodząc na Salatyn. Co ciekawe za pierwszym jak i za drugim razem nie było tu ani trochę wiatru. Cieplutko i spokojnie. W dniu naszej wyprawy magiczne miejsce 🙂 Mieliśmy być okazję całkiem sami na szczycie, może też to przyczyniło się do klimatu tego miejsca. Oczywiście nadal nie opuszczają nas zapierające dech w  piersiach widoki. Brestowa to kolejny świetny punkt widokowy. Zobaczymy stąd: Osobitą, Siwy Wierch, dosłownie całą Dolinę Rohacką z wyrastającymi z niej szczytami.Rodzina trzyosobowa na szczycie Brestowa 1902 metry nad poziomem morza przy żółtej tabliczce informującej oraz przy drogowskaziePo lewej stronie tabliczka Brestowa i drogowskazy, po prawej mężczyzna z dzieckiemWidok na Tatry ze szczytu Brestowa, podziwiająca panoramę kobieta z dzieckiemUśmiechnięte dziecko na szczycie BrestowaRodzina trzyosobowa: mężczyzna, dziecko oraz kobieta, obróceni tyłem na tle Tatrzańskich szczytów na górze BrestowaZe szczytu Brestowa kierujemy się na Salatyn. Od teraz kierujemy się czerwonymi znakami. Według drogowskazu do Salatyńskiego Wierchu powinniśmy dojść za 45 minut.  Szlak od teraz jest naprawdę ciekawy – raz się idzie stromo w dół, po czym zaczyna się piąć stromo w górę. Pokonuje się duże różnice wzniesień. Tak więc szlak schodzi do Przełęczy Salatyńskiej (około 80 metrów różnicy wzniesień w dół), po czym idziemy bardzo stromo w górę (około 90 metrów różnicy wzniesień). Tutaj trzeba zachować szczególną ostrożność, ponieważ łatwo podjechać na kamieniach.Mężczyzna z dzieckiem, podpierają się kijkami trekkingowymi, schodzą stromo w dół, czerwonym szlakiem z Brestowa w kierunku Salatyńskiego Wierchu, skalny szlakskalne zejście ze szczytu Brestowa - czerwonym szlakiem w stronę Salatyńskiego Wierchu

Kobieta obrócona tyłem z podniesionymi do góry rękami na Przełęczy Salatyńskiej, w koło skały oraz dróżka porośnięta zieloną trawąPrzełęcz Salatyńska oraz kobieta siedząca na skale, przeczesujące wlosy palcami na tle Tatrzańskich szczytówNa tym odcinku szlaku zauważamy na zachodnim grzbiecie Czerwonego Wierchu dwa malutkie, urocze stawy. Tak jak wspominałam – mój obiektyw nie ma zooma, ale stawy widać 😉Dwa małe stawy na zachodnim grzbiecie Czerwonego Wierchu widoczne ze szlaku na Salatyński Wierch, leżące wśród skał oraz kosodrzewiny

Wędrujemy po stokach Doliny Bobrowieckiej. Mamy za sobą 5:70 km najgorsze podejście za nami (co nie oznacza, że nie będziemy się piąć w górę). Leżymy na kocu rozkoszując się bogatą panoramą na Tatry Zachodnie. Niebo się chmurzy… Mimo to wędrujemy dalej.Zielone zbocza w Tatrach Słowackich na szlaku czerwonym na Salatyn oświetlone słońcem

Widok ze szlaku czerwonego na Salatyński Wierch na tatrzańskie szczyty pokryte zieloną trawą oraz Jezioro Lipowska Mara położone w sąsiedztwie z Tatralandi

Szczęśliwy mężczyzna z dzieckiem odpoczywający na trawie w Tatrach SłowackichOdpoczywająca kobieta w Tatrach Zachodnich, podziwiająca szczyty tatrzańskie, w drodze na SalatynW oddali widać jezioro Lipowska Mara leżące w sąsiedztwie znanym wszystkim Tatralandi.Szlak czerwony na Salatyński Wierch, na pierwszym planie: żółto - czerwono -zielona trawa, tatrzańskie szczyty oraz w oddali Jezioro Lipowska MaraUrokliwa dróżka na szlaku na Salatyn w Tatrach ZachodnichDziecko maszerujące po ścieżce w Tatrach Zachodnich w stronę Salatyńskiego WierchuNastępnie ponownie schodzimy stromo w dół.Ostatnie zejście na szlaku prowadzącym na Salatyński WierchAby po chwili znowu piąć się w górę. Szczyt Salatyńskiego Wierchu jest w zasięgu naszego wzroku. BA! W zasięgu naszych rąk 🙂ostatnie, strome podejście na Salatyn, w koło soczysto zielona trawa oraz skały, kamienie

Ostatni odcinek drogi prowadzący na Salatyński Wierch

Salatyński Wierch / Salatyn

Tabliczka Salatyn z drogowskazem na tle góryMamy za sobą 6.60 km i szczytujemy. Jesteśmy dumni z naszego synka – Salatyn z dzieckiem zdobyty! Gdyby nie liczyć przerw na odpoczynek dojście tutaj zajęłoby nam niecałe 4 godziny, a dokładnie 3 godziny 50 minut. Szczyt jest porośnięty soczysto-zieloną trawą. Nie ma na nim żywej duszy. Możemy rozkoszować się nie tylko wspaniałymi widokami, ale również cieszyć się z ciszy i niesamowitego spokoju panującego na Salatynie. Aż chciałoby się tu zostać. Właśnie za to kocham Tatry Słowackie. Zazwyczaj są momenty kiedy na szczytach, bądź na szlaku jesteśmy sami. W sezonie letnim w naszych polskich Tatrach ciężko o takie luksusy.

widok z Salatyna na pobliskie tatrzańskie szczyty, na pierwszym planie szczyt porośnięty soczysto zieloną trawą oświetlony przez słońce

widok z Salatyńskiego Wierchu na pobliskie tatrzańskie szczyty oświetlone przez słońceNiestety… Wszystko co piękne i wspaniałe szybko się kończy. Szczególnie, że niebo jest coraz bardziej pokryte ciemnymi chmurami, a w oddali słychać burzę. Mimo, że szansa, że nas dosięgnie jest niewielka, zdecydowaliśmy się na powrót.

Promienie słoneczne padające na trawęO godzinie 17:50 jesteśmy przy drogowskazie – Salatyńskaj Dolina 1490 m. Schodziło się ciężko, stromo. Po wagonikach nie ma śladu. Wszystkie schowane, nie ma tu żywej duszy. Ciężko uwierzyć, że przed południem były tu takie tłumy. O godzinie 19:20 docieramy na parking pod Spaloną. Wymęczeni, ale bardzo szczęśliwi . To jeszcze nie koniec na dziś. Przed nami jeszcze do pokonania 110 kilometrów do domu. Po drodze, praktycznie przy samym parkingu pod Spaloną zatrzymuje nas trójka turystów z zapytaniem o wolne miejsca. Niestety jest tylko jedno. Mimo to jeden z naszych słowackich sąsiadów korzysta z możliwości dojazdu na przystanek autobusowy. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze na ciepły posiłek. Do domu wracamy zmęczeni, ale szczęśliwi. Zdobycie Salatyńskiego Wierchu z naszym pięciolatkiem przeżywamy jeszcze przez kilka dobrych dni, a widoki mamy przed oczyma do dziś…

Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami zapraszam do śledzenia mojego bloga na Facebooku: Blog szlakowe.pl 

Zapraszam również na Instagram: @greenmagpic

Z przyjemnością dodam, że jest to kolejny szczyt zdobyty w akcji: Zdobywamy Szczyty dla Hospicjum

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

[+] Zaazu Emoticons